Pęcice Małe 10 listopada 2009 roku
Andryou!
Napisałeś - trzeba iść i ja postanowiłam posłuchać tej rady. Poszłam, a nawet poleciałam do Ciepłego Kraju.
Co prawda przez trzy dni padało jak w naszej ostatniej korespondencji... ale potem wyszło słońce i niebo było błękitne.
Czego ja tam się nie naoglądałam!
Obserwowałam wielbłądy na pustyni,

kąpałam się w Morzu Martwym, widziałam stare drzewka oliwne przewożone koparką nie wiadomo dokąd,

ludzi różnych wyznań żyjących na jednym wielkim podwórku starej Jerozolimy, podzielonych murem, który nazywany jest Ścianą Płaczu,



nadmorską Cezareę pamiętającą króla Heroda, Betlejem pamiętające niezwykle narodziny i Bazylikę Pańskiego Grobu w dzielnicy chrześcijańskiej, pilnowaną przez tajemniczych Etiopczyków


„Dziwny jest ten świat" wykrzyczał przed laty Czesław N, ale „mocno wierzył w to, że ludzi dobrej woli jest więcej i że nadszedł już czas, najwyższy czas, nienawiść zniszczyć w sobie".
Myślisz Andryou, że nadszedł? Bo z moich obserwacji wynika, że jeszcze chwilę trzeba będzie poczekać.
Jerozolima to miasto trzech wielkich wyznań - islamu, judaizmu, chrześcijaństwa. Piękna, ale wiecznie niespokojna kolebka Bogów, pilnowana przez dzielnych chłopców z karabinami.

Byłam także w muzeum holokaustu i walki z nienawiścią - w Yad Washem.

Tłumy zwiedzających ludzi w każdym wieku, z każdego kraju świata. Z szeroko otwartymi oczami. Przerażonych i porażonych tym co zobaczyli.
Ale nie tylko takich. Jedna z pań z mojego autokaru, modląca się w każdej kaplicy obserwowala ludzi w myckach i z pejsami i rozbawiona powiedziała, najwyraźniej z siebie zadowolona: "nawet fajne te Żydki". Nie była jedna w naszym autokarze z polskim orłem.
W takich sytuacjach zawsze wstydzę się za tego orła. Kto ją, kto ich wychowywał?!
Najdłużej i najchętniej przygladałam się dzieciom.
Czy chociaż one odstawią karabiny, jak dorosną? Jak myślisz poeto?
Ja bym zrobiła ogólnoświatową wymianę karabinów na kolorowe baloniki.

A jeżeli im się nie uda, to może chociaż ich dzieciom?
Może nie wierzę w to aż tak mocno jak Czesław N, ale trochę jednak wierzę. Powierzywam.
Nam się na jakiś czas i już jakiś czas temu - udało.
Jutro Dzień Niepodległości. Pozdrawiam Cię z tej okazji szczególnie serdecznie- niepodległa ale już i nieodległa - Imagine
Imagine,
Powiadasz, że pada. Cóż. Powiem Ci tylko tyle - tam pada. Za oknem. W oknie.
W oknie
Wszystko
Lepiej
Moknie
W oknie
Moknie wszystko przyjemniej
Bowiem
Bo
Moknie
Owo - Ono
Bez
e
mnie
Po czym powiadasz, powiadasz, powiadasz - z czego wnioskuję, że Ty też padasz. Powiem Ci tylko tyle. To znaczy, drugie tyle - Trzeba iść.
Iść
Patrzeć jak, jakby, dziś
trochę wolniej spada liść
Nie tyle, chyba, żeby - nie przeszkadzać
Ile, ale, jak, on, by
chciał powiedzieć mi
że i
w spadaniu można nie przesadzać
A na nadchodzące Święta Wszystkich Byłych Osób przesyłam taki oto wierszowany skojarzennik.
Święta
Pamiętań
Święta - chryzantem
I ogni w szkiełkach
Święta - pamiętań
O więziach
Węzłach
Węzełkach
Święta
Jasno i ciemniej - żółtych kart
Gdzie, zasadniczy - mówią - żart
a gdzie zaś jest pointa
- mówią
- te Święta
Święta,
co naszym, po brzegi burt wyładowanym
marzeń okrętom
znaki, dymne nadają
- Płyńcie. Tyle waszego pływania.
Co przed Port - Pointą
Święta
Gdy
Spotykają się mgły
Ta wieczorna jesienistna
Oto, tak - natyka się
Na tę naszą - w oczach - mgłę
Święta
Przytomne
Kiedy w całym słowie - zapomnę
Równie ważne staje się „za"
Równie bliskie staje się „pomnę"
Święta
Dawno wpisane
A
Nagle, niespodziewanie ogromne
Święta
Gdy
Wszystkie, naszej pamięci
- rzeki leniwe
- strumienie, potoki
spływają ku
śródleśnym spokojnym jeziorom
Pamiętań
ale
O Kimś
Andryou
22 października 2009 roku
Pęcice Nieduże
Oj Andryou!
Od trzech dni pada albo siąpi, na niebie tradycyjna brudna szmata.
W naszej szerokości geograficznej rozpoczynają się masowe smutnienia całych grup społecznych...
Oblężone pijalnie gorącej czekolady i poradnie psychoterapeutyczne.
Kina i teatry z lżejszym repertuarem, przestają narzekać. W empikach wykupują pogodne książki i słynne „Divertimenta", czyli „Kabarety jednego starszego pana", które właśnie ukazały się w sprzedaży!
Wszystko, dzięki czemu można się uśmiechnąć bez zażenowania, jest na wagę złota.
ALBOWIEM NADCHODZI, chyba już czwarte w historii naszej korespondencji, PÓŁ ROKU MROKU.
Ta niedopuszczalna ciemność prawie zaraz po obiedzie...
Niektórych rozjaśnia nurkowanie, ale to nie jest liczna grupa ludzi.
Ja, jak Bóg da, polecę na kilka dni do słońca i ciepła, którego Ty nie lubisz i ja się temu nigdy nie przestanę dziwić.
Zanim to nastąpi, muszę skończyć nagrania, montaże, występy i inne zajęcia. Tak się dziwnie „porobiło" w moim życiu, że na starość zamiast odpoczywać, nie mam prawie wolnej chwili. Rośnie sterta ksiażek do przeczytania i rzeczy do napisania.
W nielicznych przerwach w pracy, myślę o corocznej epidemii smutku widocznej gołym okiem. Może powinni nas usypiać na zimę?
Bo to jest chyba rodzaj przygnębienia i apatii nie do pomyślenia u biednych, ale nasłonecznionych ludów Afryki czy Azji...
Brak energii i uchodzące powietrze, czyli klasyczny syndrom balonika Kłapouchego. Najwięksi wesołkowie padają jak muchy.
Przypomina mi się dowcip opowiedziany przez Zuzię Łapicką (ach, jak ona potrafi opowiadać!):
Do psychiatry przychodzi pacjent. Cień człowieka. Podkrążone oczy, cierpienie widoczne gołym okiem. Nieśmiało prosi:
- Panie doktorze, długo zwlekałem z tą wizytą, ale już nie daję rady. Jestem bliski samobójstwa. Proszę mnie ratować.
- A proszę mi powiedzieć, czy brał pan prozak?
- Brałem.
- A czy próbował pan niewielkich ilości alkoholu czy innych używek?
- Próbowałem.
- A jakieś romanse bez zobowiązań, miłostki, wycieczki w nieznane?
- Próbowałem.
- Nauka tańca towarzyskiego, gra na instrumentach, spa, hazard, sporty, nieokiełznany seks?
- Tak, tak, to wszystko mam za sobą.
- I nic?
- Niestety nic. Jestem załamany.
- No to rzeczywiście mamy kłopot. Chyba i ja nie jestem w stanie panu pomóc....
- chociaż zaraz...zaraz...przypomniałem sobie, że właśnie przyjechał do naszego miasta słynny włoski cyrk
- „Ronconi".
- Ludzie biją się o bilety, wykupują je na parę miesięcy przed przyjazdem cyrku. Wszyscy dostali bzika na punkcie niezwykłego clowna, który tam występuje. Najsmutniejszych rozbawia do łez.
- Krążą o nim legendy. Dawno nie ma już co prawda biletów, ale ja na szczęście mam znajomości i zaraz tam zadzwonię. Może się uda i pana jakoś, w drodze wyjątku, posadzą na dostawce.
- (doktor wykręca numer uśmiechniety i zadowolony ze swojego pomysłu). A pacjent kiwa tylko głową i mówi:
- Nie, nie, proszę nie dzwonić. To ja jestem tym clownem.
- .....
Przypomniało mi się teraz także, że na placu Il Campo, w Sienie, co roku, w lecie, rozbawiał turystów pewien zwykły i niezwykły pan w czerwonym bereciku. Ktoś w rodzaju clowna, czyli rozbawiacza, rozśmieszacza publiczności. Przyglądał się turystom, a potem robił im niewinne dowcipy. Oni nie mieli świadomości, że coś się dzieje i że oglądani byli przez ludzi siedzących w kawiarniach, lub przechodzących obok. Potem „cała rzecz się wydawała" i śmiali się wszyscy. Weselał cały plac!
To była zwyczajna praca tego pana; po takim spektaklu, po prostu chodził wśród ludzi i zbierał drobne pieniadze do swojego czerwonego beretu. Ludzie dawali chętnie, bo uwielbiali go. Rozjaśniał im, choć na chwilę, życie.
Ale, co charakterystyczne, on sam jakoś nie wydawał mi się być wesołkiem, ani nawet pogodnym człowiekiem ...
Kiedy w tym roku już go zabrakło, nie mogłam tego odżałować.
Czy przeniósł się do innego miasta? Przychodził w innych godzinach?
W każdym razie wyczekiwałam go na próżno. Na szczęście mam zdjęcia.
Mogę się chociaż do nich uśmiechnąć, czego i Tobie życzę na takie szaro bure czasy - Imagine
piątek, 20 listopada 2009
Licznik odwiedzin: 809853
| « listopad » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | ||||||
| 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 |
| 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | ||||||
MAGDA UMER reżyser, scenarzystka, piosenkarka, aktorka, autorka recitali nie tylko własnych i widowisk poetyckich ANDRZEJ PONIEDZIELSKI poeta liryczny, konferansjer satyryczny
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: