Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 805 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Napis na drzwiach Kościółka u Brata Alberta na Kalatówkach

czwartek, 24 stycznia 2008 10:10
  





23 stycznia 2008

                                 Andryou niebylejaki !

Już miałam z Tobą narzekać na Pół Roku Mroku  - a tu  wyszło słońce i spadło coś w rodzaju śniegu! Tu- to znaczy w uzdrowisku, które pomaga mi zdrowieć. Dzisiaj na przykład stare, prawie zrujnowane domy otoczone sosnami i oświetlone słońcem, wyglądały tak pięknie,  że nie mogłam sobie wybaczyć nie zabrania aparatu fotograficznego...
Poeto ulubiony!
Jeśli zgadzasz się być tekściarzem, to i na los tekściarza  się narażasz.     
Już pisanie do gotowej muzyki jest trudne, a jeszcze na zadany temat
 ..."e- mail"- w rymach męskich - powiadasz...
Nie ma to jak nasze bibrzenie. Zaczynam pisać i nie mam pojęcia o czym to będzie za chwilę, a co dopiero do czego doprowadzi. I nie myślę o ilości sylab, tylko o tym, żeby Ci się miło czytało. I żebyś chociaż raz się uśmiechnął.
A nie mógłbyś zapytać new schoolowego producenta czy taka, na przykład, wersja jest mniej  old schoolowa:


Którą to już noc
Ten od Niego koc
Nie umili jej ani chwili złej

Świecie- prosto stój
I się lepiej czuj
On jej meila śle
I już nie tak źle

Przyda się jednak miłość
Kiedy samotności dwie
Chylą ku sobie się

Przyda się jednak miłość
Skoro samotności dwie
Zameilowały się

.....( old schoolowy upływ czasu)

Patrz- Romeo z Nel
Jadą już na Hel!
Niepotrzebny meil
Denerwuje sieil...

Hel la la la la
Meil la la la la
Śmiej la la la la
Się z czego da...

Nie piszę dalej, dopóki się nie dowiem czy to old czy newschoolowe.

                                                                                                Imagine

PS :Ja także mam kłopot pamiętania białej zimy. Nie znoszę jej w mieście, a uwielbiam w górach. Do niedawna każdej zimy spędzałam co najmniej tydzień w Zakopanem. Lubiłam chodzić na długie spacery i czuć jak chrzęści śnieg pod stopami. I co roku pielgrzymowałam  dzielnie do chatki Brata Alberta na Kalatówkach. Dzisiaj już pewnie nie dałabym rady tam wejść, a na razie saniami się wstydzę...
Ps2:Właśnie włączyłam Dziennik, żeby dowiedzieć się jaka pogoda nas czeka:
„jutro dużo chmur i przegląd prawie wszystkiego, co nam z nieba może padać"- powiedział  pan Jarek z bezradnym uśmiechem...
"Pogodę trzeba mieć w sobie"- pisała Magda Czapińska .
Starajmy się mieć .I szanujmy czas. Co to jest odrzucony przez producenta  tekst piosenki - wobec chorób, rozpaczy, cierpienia  „wyłączania prądu w środku dnia"?! To wszystko jest takie względne...i ten czas tak galopuje.
-Dwanaście minut straconych to w naszej sytuacji niepotrzebna rozrzutność. A jutro zawsze możemy sobie wspominać dzisiejsze słońce. I nawet nie masz jeszcze pojęcia, jakie to szczęście- że możemy.
 Miej się lepiej i
NIE PAL!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                                                                                                                          
Napis na drzwiach Kościółka u Brata Alberta na Kalatówkach

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (32) | dodaj komentarz

Imagine,

poniedziałek, 21 stycznia 2008 15:25

  

Imagine, 

 

Nie pisałem długo. Oj! Długo. Rzec by nawet można – tradycyjnie długo. Nie pisałem. I równie tradycyjnie z tak zwanych, słynnych „wielu powodów”. Pośród tych wielu powodów na pewno nie występuje powód „karnawał”. Ni nie świstłem, ni nie gwizdłem, na szampanie nie poślizgłem. Poza tym karnawałem to właściwie pośród powodów – wszystkie możliwe. Od czysto fizycznych, na poziomie boleśnie dolegliwego prawa ciążenia przez zdrowotne, psychiczne aż po metafizyczne. Komplet. Komplet jesienny. Boć to przecie nie zima jest – to co za oknem. Gdyby tak wyglądały kiedyś polskie zimy to lektury szkolne byłyby wolne od włóczkowych opisów przyrody. Nazywam je włóczkowymi bo, czytanie niektórych kojarzy mi się z mozolnym odwijaniem włóczki z kłębka, z rosnącym aż po pewność podejrzeniem, że w środku jest coś takiego przy czym nic - to jest coś! Ale takiego włóczypisania by nie było. Bo nie można opisać czegoś co samo nie wie czy jest. Popatrz na drzewa. One tak stoją – nie stoją. Są – nie są. Ptaki, tak lecą – nie lecą. Niebo, tak wisi – nie wisi. Wszystko, tak jest –nie jest. Taka przyrodnicza niepewność nie jest korzystna dla mnie. Ale ja noszę w sobie kłopot. Kłopot pamiętania. Sporadycznego, fragmentarycznego ale jednak pamiętania. Zimy prawdziwe na przykład pamiętam. Kiedy i owszem uciążliwość ale śnieg który, z nawet i burego nieba jakieś światło dawał. Mróz, który, szczypał ale ożywiał bo doznaniem był zdecydowanym. Nie byle jakim. Taka chyba ogólna bylejakość doskwiera mi najbardziej. I sam, jak zauważyłem – bylejaczeję. No, ale jako się rzekło – noszę kłopot. Są więc przesłanki, że jest to mój kłopot.

Ostatnio napisałem coś, a dokładniej tekst do piosenki i spotkałem się z odmową na poziomie producenckim. Producent ów, człowiek w wieku przedsiębiorczym i zasięrzutnym określił ów tekst jako „old’schoolowy”. Trochę się nawet, na jakieś dwanaście minut – obraziłem. Ale potem pomyślałem – Aaa tam! Mam spory zapas starych gazet, ważnych, bo nieocenionych przy rozpalaniu w piecu. Ale jakoś sobie bez tych gazet poradzę. Wyślę je temu producentu. Jak dodam do tego nożyczki to sobie jakichś tekścików zgrabnych z tego nawycinają. New’schoolowych. A ja sobie jakoś w tym piecu rozpalę. I posiedzę przy nim. I powspominam. Czasy kiedy były zimy prawdziwe. Czasy nie bylejakie.A może ja Tobie Imagine ten schoolowy tekst wyślę? – pomyślałem. Jak pomyślałem – tak robię. Oceń sama na ile on …choolowy. Dodam tylko, że „mail”- był sugerowanym tematem utworu. A forma wynika z pisania do muzyki. 

Tej e-mail  

 

Który to już dzień

ten, od Niego, mail

nie umili Jej

ani chwili złej 

 

Świecie - Ty się chwiej,

swoją pustką ziej

- idzie mail

i już jest o’kay

                              Po co tu zaraz miłość

                            - tylko samotności dwie

                            chylą

                            ku sobie się

 

                           Po co tu zaraz miłość,

                            kiedy samotności dwie

                            żyją

                            i śmieją się  

On - Romeo – tam

Ona – tu – jak Nel

A ty mailu się

między nimi ściel 

 

Ty się świecie chwiej,

swoją pustką ziej

- jest o’kay

- kiedy jest o’kay

                                                                                                Andryou


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (25) | dodaj komentarz

Andryou

środa, 02 stycznia 2008 15:01

  

Na przykład Andryou, 

 

Zadumywam się i zadumywam nad tym co napisałeś, żegnając się ze mną w Starym Roku… miłe to ale  myślę że przeceniasz moje możliwości. Ja chyba mam jakąś zaćmę na oczach, bo żadnej zbroi, nawet tej z najszlachetniejszych metali, nie dostrzegałam. I może najbardziej dziękuję Ci za to zaćmienie. No ale Nowy Rok nastał i trzeba przejrzeć na oczy. Uzbrajaj  się w co tam chcesz, szykuj kusze i łuki, zasłaniaj się kosztownymi tarczami-ale koresponduj ze mną, bo bardzo by mi tego brakowało, gdyby mi tego zabrakło! 

 

Specjalisto w dziedzinie kalorymetrii! 

Zachwyciło mnie Twoje określenie ”zabawa na gwizdek”. Mam z nią podobny problem.  Obowiązek bycia radosnym może wykończyć każdego. A co dopiero wodzireja.

Na Sylwestra chwilę tańczyłam na gruzach własnego poukładania, miałam szczęście obserwować wielu szczęśliwych, a także ni stąd ni zowąd, bez powodu( bo przecież nie z rozpaczy), ułożyłam piosenkę pod tytułem : ” Ognista czacza macza”(od macho): 

 

„Cza cza cza ognista czacza macza

Cza cza cza niejedną z dam przytłacza,

Cza cza cza ognista czacza macza

Cza cza cza co nigdy nie rozpacza.” 

I ja, na przykład, biorę przykład z tej czaczy i co ja robię? 

-JA  NIE ROZPACZAM.

 

Po prostu sobie nie rozpaczam A ciekawyś może  nad czym ja tak nie rozpaczam? Dajmy na to że tak.  Już zaspokajam twój głód na ten temat:

1.     Nad tym że minął kolejny rok.

2.     Nad tym że miną następne lata.

3.     Nad tym że miniemy my.

4.     Nad tym że jeszcze tak ciemno i zimno (po południu i o świcie).

5.     Nad tym że musimy znaleźć siły  do pracy, którą sami sobie wzięliśmy na głowę.

6.     Nad tym że tyle małych dzieci, na naszych oczach stało się dorosłymi, a dalej są to dzieci.

7.     Nad tym że nie wiemy z jakimi my sobą żyjemy.

8.     Nad tym że wykluczy nas wszelka społeczność z powodu naszego stosunku do zabawy (wiadomo na co).

9.     Nad tym że tak dużo ludzi ,rzeczy i spraw naokoło, coraz szybciej się  starzeje i traci znaczenie.

10. Nad tym że co chwilę ktoś z  bardzo bliskich musi odejść .

 

Nie rozpaczam?! To co ja robię w takim razie? Ja biorę przykład z Ciebie i się nad tym wszystkim po prostu zadumywam. Ale to łatwe nie jest, niestety. Chyba jednak założę jakąś niewidzialną zbroję.  

I  przyznam się do tego, nie musiawszy. Co ja poradzę że nie ma słowa musiawszy?

Miej się lepiej w Nowym Roku .I niech jedynym naszym nałogiem stanie się nałóg korespondencyjny.                                        

Z rozbrajającym uśmiechem  Imagine 2008  

 

PS. Nie mam pojęcia z jaką ja sobą pisałam i do jakiego Ciebie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

sobota, 24 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  1 794 976  

Polecamy



Książka "Jak trwoga to do bloga 2008/2009" jest wydaniem w formie książki drukowanej zapisów z blooga, jaki Magda Umer i Andrzej Poniedzielski prowadzą wspólnie od 2006 roku. Książka obejmuje okres dwóch lat 2008 i 2009. Jest to pierwsze wydanie w formie książkowej wpisów z tego okresu

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

MAGDA UMER reżyser, scenarzystka, piosenkarka, aktorka, autorka recitali nie tylko własnych i widowisk poetyckich ANDRZEJ PONIEDZIELSKI poeta liryczny, konferansjer satyryczny

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1794976

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl