Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 641 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Imagine,

czwartek, 29 stycznia 2009 13:06


 

 


Imagine,


W liście Twoim poruszyły mnie dwie rzeczy. To, mianowicie, że „pozostaną po nas zaledwie niewielkie odbarwienia w glebie" i oczywiście „Czacza dla macza". Celowo spolszczam. Bo znana mi jest jedynie polska macha wersja. Z tym latynoskim nie miałem nigdy do czynienia i myślę, że tak jest lepiej i dla niego i dla mnie. Ale z polskim macho, czyli maczo - mam do czynienia na każdym kroku. Obu machów/maczów wyróżnia to samo. Że oni robią tylko  to na co mają autentyczną ochotę. Ten latynoski - tańczy. Potańczy, napije się, prześpi i znowu zatańczy. Ten nasz, kryterium ochoty przez słowiański temperament przełożywszy - nie robi NIC. Ale żebyż to było takie proste. Nie robienie NIC jest odbierane jako lenistwo. Na takie podejrzenia maczo nie może sobie pozwolić. On się „nie robieniem NIC" - zajmuje. Zajmowanie się „nie robieniem NIC" zajmuje mu całego Jego, całe jego jestestwo, cały rok, całe życie. Polski maczo kształtował się przez całe wieki, i może być również kobietą, ale najbardziej dopomógł mu w okrzepnięciu czas wdrażania marksizmu i leninizmu. Oba te eleganckie wynaturzenia apoteozowały PRACĘ. I podówczas maczo dozbroił się w umiejętność, którą ja sobie nazywam impresjonizmem leninowskim. Czyli sprawianiem wrażenia, że się coś robi. Znam kilku niekwestionowanych mistrzów tego impresjonizmu. Gdyby V. van Gogh znał, któregoś z nich dowiedział by się, że może wystarczy małą plamkę i to nie koniecznie żółtą nawet, na płótnie zaznaczyć aby całą plantację słoneczników odbiorcy przekazać. Taak, maczo nie robi nic. Ale robi to profesjonalnie. Tak profesjonalnie, że wszyscy w koło robią wszystko za niego, najczęściej nie orientując się, że to robią. Jeżeli dzień, miesiąc czy epoka przynosi coś do zrobienia, maczo nie zajmuje sobie głowy pytaniem - jak to zrobić?. Maczo zadaje sobie pytanie - kto ma to zrobić? Odpowiedź na to pytanie maczo poczytuje sobie za tak znaczny udział w całej sprawie, że można nawet powiedzieć, że to On wszystko to zrobił. To taki obrazek - ktoś coś robi, męczy się przy tym, a tuż obok ktoś inny sapie. Tylko. Ale sugestywnie. Sapie. Takim to homo sapiens jest maczo.


Jeśli piszę o tym i mam wrażenie, że nie po raz pierwszy i nie bez zapiekłej złośliwości to dlatego, że wspomniane „zaledwie niewielkie odbarwienia gleby" za sprawą maczo zaistnieją o parę lat wcześniej. Ktoś powie - a cóż to jest te parę lat wobec lat milionów. Ano rzeczywiście. Nic. Ale chciałoby się te swoje lata przeżyć w miłym towarzystwie. Nie umęczać się z tym maczem, co go pełno w koło - nie inaczej.


Zgodnie z Encyklopedią PWN 99 - homo sapiens - to człowiek rozumny, myślący, określenie człowieka jako bytu zdolnego do myślenia refleksyjnego, dzięki któremu przekracza on ramy instynktu i rozwija się jako wolna istota.

(H. Bergson).


To może ja piosenkę napiszę. Sobie. Taki homo suspens sobie zafunduję ?   


Napiszę sobie piosenkę

O tym,

że życie - dobre i piękne

Choć, traci, gdy

trąci głupotą

lecz lubi potrącić i sensem

Taką piosenkę napiszę

pobędę sobie homosapiensem



                                                        Andryou



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (35) | dodaj komentarz

11 stycznia 2009 roku

poniedziałek, 12 stycznia 2009 9:49





11 stycznia 2009 roku


Mniejszości Uciechowa!


Przerywam pisanie eseju  pod roboczym tytułem :"Góry i doły koleżanki Smoły" i odpisuję, żeby zdążyć to zrobić jeszcze w tym Karnawale. Czas tak galopuje, że ani się obejrzymy i będzie po faworkach.

Potem nastąpi  krytyczna   środa i  trzeba będzie zbierać popiół na posypywanie grzesznych głów.

Ale tak w ogóle to ani się obejrzymy, potracimy głowy i skończą się środy, faworki i karnawały.

Będzie po nas wszystkich, o czym pisze pan doktor Jan Zalasiewicz w książce pod tytułem „Ziemia po nas"(The Earth after Us), o czym donosi moje ulubione pismo „Fokus".

Wyraził się On wręcz(ten pan doktor) ,że „POZOSTANĄ PO NAS ZALEDWIE LEKKIE ODBARWIENIA W GLEBIE."

Po naszej, ludzkiej cywilizacji.

Wyobrażasz sobie  nas wszystkich, jako lekkie odbarwienie w glebie?!

I Ty się dziwisz, że ludzie chcą zatracić  się w czym tylko można , choćby w jakichś trzynastu lekkich utworach tanecznych? Szaleć, póki się da ?


Na razie, jeszcze  chwilę przed odbarwieniem , gra moja ulubiona orkiestra  i zapowiada że, będzie grać do końca świata albo i dłużej. Od siedemnastu lat łączy ludzi, których zdawałoby się nic już połączyć nie jest w stanie. Bardzo  krzepiący dzień w roku dla naszej ojczyzny.

A pan Jurek O - to(mimo że lubi łomoty) mój ulubiony wodzirej.


Lubię także, jako zupełnie innego typu, ale jednak wodzirejów, Twojego przyjaciela Artura A i Ciebie ( Nie tylko dlatego, że nie lubicie łomotów). Wiem, że w czasie każdego  karnawału  prowadzicie szereg bali(ów) ; to jest wasza praca.

 I wiem także, że  nie tańczycie. Na szczęście ale i nieszczęście widowni.

Co ona  by dała, żeby zobaczyć, na przykład, ognistą czaczę w Waszym wykonaniu!

Andryou, Andryou, zważyć racz-byłaby to czacza czacz!


 Gdyby Wam brakowało marakasów- pożyczę.

 Gdyby wam brakowało słów- dam na zawsze:




                           Pewien boski macho latynoski

                           Cały dzień uwalniał ją od troski

                           A i w noc uwalnia czasem macho...

                          Tę uwalnia, to znów inne płaczo!


                          Cza cza cza ognista czacza macza

                          Cza cza cza niejedną z dam przytłacza

                          Cza cza cza ognista cza cza macza

                          Cza cza cza co nigdy nie rozpacza!


                         Nie filozof  to - ten tancerz boski

                         Lecz gorąco z nim tak, jak mało z kim!

                         Mężny, prężny, dzielny i beztroski

                        Dam ideał - macho latynoski!


                       Cza cza cza ognista czacza macza

                       Cza cza cza niejedną z dam przytłacza                                 

                       Cza cza cza ognista czacza macza

                       Cza cza cza co nigdy nie rozpacza!


                        My do niego-ej Ty- latynoski

                       Jakim cudem jesteś taki  boski?!

                       A on na to śmieje się , ladaco:

                       „Boski jestem- bo mi za to płaco!


                       Cza cza cza ognista czacza macza

                       Cza cza cza niejedną z dam przytłacza

                       Cza cza cza ognista czacza macza

                       Cza cza cza co nigdy nie rozpacza! 



Gdybyście na razie jednak nie mieli śmiałości zaszaleć w czaczy- macie trochę czasu. Pan doktor Jan Zalasiewicz, wybitny geolog z uniwersytetu w Leicester,  mówi, że ten cały koniec z Ludzkością będzie miał miejsce  za circa 150 milionów lat. A homo sapiens istnieje zaledwie circa 160 tysięcy lat.

Mamy chwilę i na karnawał i na kar nawał .



                                                              Do przeczytania za circa dwa tygodnie

                                                       (Jeżeli będzie pogodnie*)                                        

                                                                                                         Imagine


*

bo jeżeli wróci zimno  i do tego  nie zaświeci słońce-odlecę jakąś Erką  do ciepłych krajów, w poszukiwaniu bocianów i światła. Kilka dni temu nawet nasz domowy termometr sugerował, że będzie się zrywał.

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Imagine,

środa, 07 stycznia 2009 14:52


 

 

 


Imagine,


I mnie, u progów lat kolejnych towarzyszą myśli o tych, którzy byli. I myśli o tych, którzy - jakże byli. I myśli o tych, którzy są. I myśli o tych, którzy - jakże są. Tak mi się myśli, w tym nieco może przereklamowanym momencie, kiedy bimbają, popiskują, trum-trają wszystkie wyoczekiwane do nieprzytomności zegary (gdyż są nakręcone).  I też myślę sobie, jak to ludzkie życie, chwilą chwili jest, w spontanicznie konsekwentnym chaosie kosmosu. I tak sobie myślę. I myślę. I patrzę - a tu już jestem w Nowym Roku. „Oby lepszym" - dogadują napotkani ludzie. Oby - odpowiadam. I nawet uśmiecham się. Bo sam czuję się jakiś taki chwilowo „lepszy". Nie żeby zaraz nowy. Ale taki - nowawy. Nie jest mi smutno. I nie za wesoło. Tak mi jest - w sam raz. Aż tu nagle! Jak ktoś do mnie nie podejdzie! Czasem nawet jest to ogólnie miły człowiek. Ale jak! On nagle! Mnie do jakiejś zabawy nie zaprosi! Karnawał! - tłumaczy zdziwiony moją miną. A mina moja - cóż - mina skazańca, któremu meldują, z rzemieślniczą radością, że jednak, udało się naprawić gilotynę.


Proponuję taką karnawałową scenkę. Dla zrównoważenia, częściowego i bez pretensji. Karnawałowych prysiudów.


Niniejsza propozycja stwarza możliwość zachowań parateatralnych (do gry aktorskiej włącznie) - w warunkach domowych, biurowych jak również na terenach zielonych.


OSOBY :        TAN - to pseudonim. Doktor nauk matematycznych. Katedra Kreski

Ułamkowej


PLĄS - to też pseudonim. Doktor geografii. Specjalizacja - Południki Parzyste


TAN - kroi nożem kuchennym, zwinięty w rulon kolorowy papier otrzymując kolejne krążki karnawałowych serpentyn. PLĄS - z pomocą dziurkacza biurowego otrzymuje z kolorowego papieru konfetti.


TAN

Gdyby, jednak, chcieć ustalić

Co? Człowieka,

zasadniczo,

ale jednak,

lecz -

- wykańcza

- medycyna, winna zwrócić, swój zamglony troską wzrok

- w stronę tańca


PLĄS

Człek - człekowi - bywa niczym

Człek, z człowiekiem się nie liczy

Ale - wcale

- to dopiero w karnawale


TAN

Medycyno!

MEDYCYNO!

Ze szczególnie przeciwbólnie czujnie czułą otuliną

Ty się zwróć

w stronę tych

Co, owszem - płyną, suną, drepczą

- tańczą?

Tańczą - ale nie chcą


PLĄS

Medycyno, medycyno

Ale  i

Bliższa, dalsza też rodzino

niech opieka Twa nie stroni od człowieka,

który dźwiga (a mógł rzucić)

skutki tej zbiorowej chuci

Ty mu wybacz

kiedy, bywa,

że i oprze się o bar


TAN

Bo dla jednych - jest - KARNAWAŁ

A dla innych - NAWAŁ  KAR


 Kurtyna. Lub nagłe wezbranie atmosfery dobrej zabawy.

UWAGA!

Rolę kurtyny może spełnić nagłe, a jakże oczekiwane wejście, wstępnie ukarnawalonych partnerek  obydwu Panów.


Wiem, Imagine, że należę do mniejszości uciechowej. Ale w dobie szczebiotliwej demokracji i ja postanowiłem się upomnieć o swoje prawa. I wiem, że jak to w demokracji, mogę sobie co najwyżej na przykład oświadczenie wygłosić. Na przykład takie:


                   karneWALNE ZGROMADZENIE Organizmu mego

przeto

                   postanawia nie zachować się inaczej

                   jak, w krytycznym dla nas, tym okresie

                   potraktować : jako Pracę - tę Zabawę

                   ale za to - jak Zabawę - każdą Pracę


                                                                           Andryou



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  1 831 097  

Polecamy



Książka "Jak trwoga to do bloga 2008/2009" jest wydaniem w formie książki drukowanej zapisów z blooga, jaki Magda Umer i Andrzej Poniedzielski prowadzą wspólnie od 2006 roku. Książka obejmuje okres dwóch lat 2008 i 2009. Jest to pierwsze wydanie w formie książkowej wpisów z tego okresu

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O moim bloogu

MAGDA UMER reżyser, scenarzystka, piosenkarka, aktorka, autorka recitali nie tylko własnych i widowisk poetyckich ANDRZEJ PONIEDZIELSKI poeta liryczny, konferansjer satyryczny

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1831097

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl