Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 236 127 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Imagine

piątek, 26 października 2007 12:25

                                                                            

Imagine, 

 

Pozwól, że podzielę się z Tobą półuśmiechem jaki pojawia się u mnie co roku na przełomie października i listopada. Pamiętam, że będąc dzieckiem urągałem nomenklaturze kościelnej i uważałem że dzień Wszystkich Świętych i Święto Zmarłych to ten sam dzień. To samo Święto. Między świętym a zmarłym – nie widziałem, z dziecięcym sposobem patrzenia, żadnej różnicy. Ot – nie znałem ni jednych ni drugich. Zarówno. Czas, kolejne bliskie śmierci i nauka Kościoła sprawiły że różnice te przyjąć musiałem. Potem je przyjąłem. Dziś mogę spokojnie wrócić do tamtego mojego, dziecięcego postrzegania. Święty. Nie ma go. Bardzo go nie ma.

Dziś, jeśli czuję brak Kogoś – nie próbuję sobie z tlenioną, naiwną rozwagą tłumaczyć że „nie ma go ale, bo, tylko, jedynie – umarł”. Wiem, że go nie ma.I nie będzie. Jeśli próbuję sobie przypomnieć to nie to jak wyglądał, jak się ubierał, gdzie mieszkał, jak mieszkał. Raczej próbuję w pobliże tego kogoś się dostać. W jego ogrodzie raczej posiedzieć. Chwilę.

Kiedyś, dawno już temu napisałem taki wierszyk. Pamięci Jonasza Kofty poświęcony. I niniejszym, z jesiennym półuśmiechem Ci go przesyłam.  

Ten pospieszny,

opóźniony

pociąg nasz

do Bóg-wie-czego

wiezie nas

niesie nas

tak od Tego do Owego 

 

Na bezdechu

a uśmiechu –

- taka najmodniejsza moda

… … …

(…pamiętamy, pamiętamy o ogrodach) 

 

W tym pospiesznym

w oka mgnieniu

ledwo Jest coś

a już Było

Mignie sen

czasem Sens

nieraz chyba nawet Miłość

Po kieszeniach mamy chustki

smutnych westchnień typu „szkoda…”

... … …

(…pamiętamy, pamiętamy o ogrodach) 

 

My, w pospiesznie opóźnionych

samochodach, mimo-chodach

Pamiętamy

pamiętamy

Pamiętamy o ogrodach

Z bezczelnością młodych wróbli

Na frontowych życia schodach

Pamiętamy

Pamiętamy o ogrodach 

Bo bywają ludzie, którzy

Są jak Święta

- równie trudno jest zapomnieć

CoPamiętać                                                                 

Andryou


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Andryou

środa, 17 października 2007 14:14

                                                                            

Andryou kochany! 

 

Umiesz zaskoczyć. Przekonana byłam że zapomniałeś z litości, o kolejnej rocznicy zbliżania się do starości-a tu taka miła (jednak) niespodzianka!W tym roku przyfrunęły na moje urodziny dzieci i to było szczęście nie do opisania! Skrable, bibrzenie o głupotach, herbata z malinami, placek ze śliwkami od Ani, torcik wedlowski, ogień w kominku, szczęśliwa Łyżwa i Markotny, rowerzyści od śląskiego męża, opowiadania o asekurowaniu nurkujących na Key West  i nanoszeniu czegoś ważnego na mapy geologiczne Irlandii, cudowne laurki;  ten wieczór można by zatytułować: ”Szczęście matki”. 

 

Następnego dnia zaczęły się intensywne przygotowania do ślubu Mateusza i Basi. Bo tak naprawdę to oni przyfrunęli przede wszystkim na ślub!  Wszyscy żyliśmy szybciej niż zwykle i problemami typu: spinki do koszuli, z paskiem czy bez, buty takie czy owakie, legendarne nalewki ojca Franka, jakie czerwone i jakie białe wino,  „Wyborowa” czy „Finlandia”, załatwianie hotelu dla gości zagranicznych, drukowanie ważnych wizytówek, kto dowozi Babcię Stasię i kto Ją odwozi, co trzeba zabrać z hotelu od Krupci i  przewieźć do Dziedzica itd…Andryou- nie musisz wszystkiego rozumieć.

 

Ożenisz jakieś dziecko, to będziesz wiedział o czym piszę. A potem jeszcze ledwo udana próba dojazdu NA CZAS, do Kościoła Kamedułów i wspaniałego księdza Wojtka, przez rozkopane i „z objazdami” drogi, o które nam chodziło. Na przykład  zdolny i śliczny świadek panny młodej, niejaka Zuzanna oraz jej matka Dorota, przyjechać zdołały dobre parę minut po czasie i marznącą parę młodych czekających u wrót Kościoła na swoje Decydujące Wejście opatulano ciepłymi płaszczami: Pana Młodego opatulał swoim płaszczem bardzo przystojny świadek, Franciszek P.-  a Pannę Młodą ksiądz Wojtek D. Przez chwilę nie wiedziano co robić, więc na wszelki wypadek każdy się uśmiechał i to było miłe. I w ogóle nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Bo nie widzące się od wielu lat, skomplikowanie powiązane rodziny,  miały okazję do zamienienia kilku słów i wyraźnie się nie nudziły…Za to Zuzanna i Dorota miały brawa na wejście, jak żaden świadek i żadna matka panny młodej! 

 

Najważniejsze że ślub się  odbył, wszyscy czytali i mówili pięknie a młodzi już bezwstydnie patrzyli na siebie z wielką miłością i działy się rzeczy niezwykłe. Na początku ceremonii wleciał do kościoła mały wróbel i spędził z nami tę świętą uroczystość. Filmował to wszystko tata Mateusza, którego mama Mateusza zobaczyła po wielu latach… Babcia Stasia, ortodoksyjnie niewierząca, powiedziała ze łzami w oczach- że ten wróbel- to na pewno był Dziadziuś Edziuś (zmarł dwadzieścia lat temu!), który chciał towarzyszyć ukochanemu wnuczkowi w Jego Wielkim Dniu, córka babci Stasi  ucałowała Ją w rękę z szoku ,przejęcia i wdzięczności, a zapytana siostra przyrodnia Tosi (siostry przyrodniej panny młodej), dwunastoletnia Julka, co o tym wszystkim sądzi- powiedziała: ”nie wiem już co mam sądzić, bo mój jeden tatuś jest w PiS, a drugi w PO…

 

Trudne  czasy dla młodych i niemłodych.  Tylko MIŁOŚĆ może to wszystko przetrzymać.

 

A JEJ na szczęście tego dnia nie brakowało.

 

I Ty tam byłeś, choć wina nie piłeś. A młodzi, którzy już odfrunęli do pracy, kazali Cię ucałować i podziękować za Echo-Wiersz, który oprawią w ramki i powieszą sobie na ścianie. Źle nie masz, poeto. 

 

Całuję Cię po raz pierwszy, jako teściowa      *

                              

 Imagine 

 

*Teściowa bardzo bliskiej mojemu sercu Barbary M.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

fot

środa, 17 października 2007 14:13

Basia i Mateusz -13-go października 2007r.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

wtorek, 28 marca 2017

Licznik odwiedzin:  1 784 531  

Polecamy



Książka "Jak trwoga to do bloga 2008/2009" jest wydaniem w formie książki drukowanej zapisów z blooga, jaki Magda Umer i Andrzej Poniedzielski prowadzą wspólnie od 2006 roku. Książka obejmuje okres dwóch lat 2008 i 2009. Jest to pierwsze wydanie w formie książkowej wpisów z tego okresu

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O moim bloogu

MAGDA UMER reżyser, scenarzystka, piosenkarka, aktorka, autorka recitali nie tylko własnych i widowisk poetyckich ANDRZEJ PONIEDZIELSKI poeta liryczny, konferansjer satyryczny

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1784531

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl