Imagine,
Porzućmy na chwilę tę Jesień. Ona sobie bez nas poradzi. Uważajmy tylko żeby sobie z nami nie poradziła. Jesień to tylko takie bibrzenie (jak to Ty mawiasz). Bibrzenie Przyrody. Przed prawdziwie Najjaśniejszą.
Nadciąga sama Królowa Zima. Wielce sroga to Pani. Moc jej ogromna. Sam widziałem jak potrafi jednym spojrzeniem wodę – w lód zamienić a parę wodną w śnieg. Jak, tymże jednym spojrzeniem zamienia miłych i odpowiedzialnych pracowników Służb Drogowych w niezorganizowaną grupę zaspańców.Bo niesie ze sobą CHŁÓD.
Człowiek chłodu nie lubi. Człowiekowi – do życia jest potrzebne bowiem :
a) powietrze
b) woda
c) niejasne przeczucie Sensu
d) mgliste sąsiedztwo Szczęścia
Wiadomo, że c) i d) to wartości opcjonalne, traktowane promocyjnie czyli wg zasady – będzie/nie będzie. Ale a) i b) – to warunki podstawowe. Bez nich nie ma się co za c) i d) rozglądać. A nawet – że zażartuję – nie ma się czym oglądać. Bo, gdyż Go nie ma. Człowieka – znaczy.
A tu zimą powietrze - chłodne, w oddychaniu nieprzyjemne.Woda – zlodowaciała. Z moich doświadczeń w pijaniu wynika że picie ciała stałego jest trudne.
To jak żyć?
I Człowiek podówczas, w egzystencji swej zagrożonym będąc – szuka źródła ciepła. Ognisko, kominek, piec, kaloryfer – to Jego wynalazki cieplne. Ale to jest mało. Bo wyżej wymienione źródła ciepła są stacjonarne. Noszenie żaru w kieszeni – sprawdza się kiepsko. A Człowiek, poruszać się musi. Tego ja akurat nie rozumiem, ale też się poruszam – przyjąłem, że czegoś nie doczytałem w Instrukcji Obsługi. (Boże! – ile ja mam nie przeczytanych Instrukcji Obsługi). Skoro więc ów Człowiek poruszać się musi – szuka w okresie zimowym, źródła ciepła równie mobilnego jak On.
Czyżby więc, zimowa tendencja do odnawiania, podsycania a i nawiązywania więzi z drugim człowiekiem wynikała z czystej kalorymetrii (nauka o cieple). No bo przecież kim by ten drugi człowiek nie był, niechby i 100 zł pożyczone w 76 r. zalegał/zalegała – to te swoje 36,6 stopnia Celsjusza – ma. A jak trafi się jakie przeziębienie to i do 39 może dojść. To łakomy kąsek cieplny. Taka teoria. Ot. Odnieś się do niej Imagine. A nawet zburz ją.
Zburz teorię moją
Zburz
Bo potrzebny
Na budowę nowej
Gruz
Andryou
Andryou za mgłą !
Taką jesień to ja nazywam Za Bardzo jesienią. Bo ona mi się zawsze dzieli na dwie odsłony: jesień do wytrzymania i jesień nie do wytrzymania. Ponieważ, jak słusznie zauważyłeś, weszliśmy w odsłonę drugą- trzeba szukać ratunku. Ja postanowiłam gnać do Światła za wszelką cenę , bo to dla mnie najskuteczniejszy ratunek. Wiele już razy sprawdzany. I na szczęście , nie mam ze słońcem takiej umowy jak ty-że razem nie wychodzicie na dwór. Ja co prawda wolę być w cieniu do godziny 17-tej , ale naokoło musi być słońce i ciepło. Wtedy smutek nie ma do mnie dostępu, chociaż czai się zawsze i tak już będzie chyba do końca moich dni. Nie ja wymyśliłam smutek .Ale ponieważ on sobie mnie wyraźnie upodobał od wczesnej młodości , nauczyłam się z nim walczyć(kiedy trzeba) i żyć(kiedy można). Nawet powiem ci Andryou kochany, że smutek bywa pociągający jak mało co innego :smutne piosenki, wiersze, obrazy są zazwyczaj dużo piękniejsze i mądrzejsze niż wesołe…
Poza tym na mroki duszy, pewnego typu osobom pomaga odpoczynek po pracy. Ja mam wrażenie, że po naszej ostatniej serii występów, jestem po prostu przemęczona. A kiedyś napisał do mnie ktoś i ja sobie to zapamiętałam że: ”przemęczenie to jest szereg nagromadzonych, nie wypoczętych zmęczeń”. Więc wypocznę sobie ten szereg zmęczeń i znowu ruszymy do pracy, dobrze? Bo ja bardzo lubię z tobą pracować. I spełniać twoje prośby. Zestaw do (?) podchlipowy powiadasz? Proszę bardzo:
Dawno temu zachwycałam się pewnym wierszem Tadeusza Borowskiego, którego adresatką była słynna Maria(ta od „Pożegnania z Marią”), potem Jurek Satanowski, na moją prośbę, dopisał do niego nuty. Śpiewałam to na początku lat osiemdziesiątych, w czasie stanu wojennego, kiedy byłam z małym synkiem Mateuszem we Francji i zastanawialiśmy się czy wrócić do Najsmutniejszej Polski. Chyba nie nagrałam tej piosenki na żadnej płycie:
„Wiesz , myślę coraz częściej, że trzeba wrócić…
Może cię spotkam, a szczęście?
Przecież szczęście to razem się smucić…
Właśnie patrzę w księżycowe okno i słuch natężam.
Pusto, gdzieś szumi wiatr, samotny wśród liści księżyc.
Koło złociste zza liści wyszło, toczy się w wietrze.
Takie księżyce były nad Wisłą, tylko że bledsze …
Co tu? Tęsknota i noce bez snu, jakieś ulice i czyjeś wiersze…
Żyję i z ludzi- nie ludzi jestem, displaced person.
(…)
Ale będę miła zawsze Twoim, albo niczyim
Słuchaj, słuchaj, przeczytaj ten wiersz …jeśli gdziekolwiek żyjesz.”
(Ja oczywiście śpiewałam: ”ale będę miły zawsze Twoją albo niczyją”).
Smutny i piękny- jak sobie życzyłeś. Zachlipiesz się a może nawet i zasmarkasz ze smutku. I znajdź gdzieś wiersze Borowskiego, bo wydobywam go z mroków pamięci, będąc kobietą w latach. A jeśli chodzi o piosenko-skecz o jesieni to moim najukochańszym jest słynna „Jesień „w wykonaniu MUMIO. Ile to już lat temu oni to wykonali? Chyba z dziesięć…Kocham ich od lat i nic nie zapowiada końca tego uczucia! Zaraz poszukam jakiegoś zdjęcia( jak zestaw to zestaw), bo byli kiedyś przejazdem u mnie na wsi, na tarasie. Jadzia jest na nim mało widoczna, bo za bardzo w słońcu, ale może dzięki temu mniej smutna?
Mój niestały korespondencie! Porozmawiajmy po męsku. Głód i umiłowanie życia każą mi jechać. Na krótko. Takie ratunkowe Last Minute Dokądkolwiek. Trzymaj kciuki za szczęśliwy powrót, bo chciałabym jeszcze przeczytać Twój list. Jakoś nieoczekiwanie, na stare lata dopadł mnie zew korespondencji. I to jest dziwne, bo ja nigdy nie lubiłam pisać…A teraz ciągnie mnie do naszej wymiany zdań jak wilka do lasu(a może wręcz do Czerwonego Kapturka), Anię do Zielonego Wzgórza ,łasucha Marcela P do magdalenki pisanej tak dlatego, że była tylko czarodziejskim ciasteczkiem a nie kobietą.
Andryou! Trzymaj się swoich chmur i mieszkaj tam jak najdłużej
- your niestała korespondentka Imagine
sobota, 20 marca 2010
Licznik odwiedzin: 882114
| « listopad » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | ||
| 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 |
| 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 |
| 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 27 | 28 | 29 | 30 | |||
MAGDA UMER reżyser, scenarzystka, piosenkarka, aktorka, autorka recitali nie tylko własnych i widowisk poetyckich ANDRZEJ PONIEDZIELSKI poeta liryczny, konferansjer satyryczny
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: