Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 236 127 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Imagine,

czwartek, 27 listopada 2008 23:40



 

 


Imagine,


Tym razem bez wstępów i bardzo szybko odpisuję Ci. Bo tak dojmującego bólu dawno nie czułem. Bólu bo swoim, mnie podejrzewaniem a wręcz pewnością, że ja Matce Cywilizacji zaprzedany - dźgłaś mnie okrutnie. I myślę, myślą rannego, z zapytawczą, niedowierzającą intonacją -


                            To Ona ?

                            Ta Ona ?

                            Ona, czyż to ?

                            To ta ?

                            - mnie dźgła ?

                            Niech mówią, że mówi się „dźgnęła"

                            Tak, ale ból - czuję ja

                            Rozpływa się we mnie

                            w niekrytym craulu

                           sztafeta ta - bólu

                            - to wiem

                            że dźgła.


Takie wrażenie wywodzę z faktu, że pominąwszy moje rozważania o Matce Cywilizacji, do wyliczania swoich dawnych i obecnych meritów przeszłaś. Już ja Cię znam Imagine. Ty jeśli coś pomijasz to Ty dopiero, ale to dopiero! tego nie pomijasz. Ty, nie piszesz o tym czego nie chcesz. A ja - nie chcę czegoś - patrzę, a ja piszę o tym. To Ty pewnie zapytasz - to po co Ty Andryou o tym piszesz ? A chyba piszę dlatego żeby wiedzieć czego chcę. Żeby dowiedzieć się czego chcę. Kiedyś. Bo i ja mam, podobne Twojemu wrażenie, że to meritum to Ono było, jest i będzie. A skoro tak, to Ono zaczeka na mnie. A ilość i siła rzeczy, zjawisk których ja nie chcę - rośnie. To ja na to muszę uważać. Na to właśnie co mi zagraża. Na to, co może moje meritum rozpulchnić. Jakim, siwym dymem domniemanego rozwoju owinąć. Jakim, kocem ubzduranej stabilizacji poddusić. Jeśli ja Cywilizację - matką nazywam to przecież nie dlatego, że uznaję ją za moją matkę. „Matka jest tylko jedna". Dla mnie, w sensie biologicznym - to Kazimiera. W sensie zaś ogólniejszym - to Natura. Ale też wiem, że trwa polowanie adopcyjne. Na mnie. Mam czasem wrażenie, że jestem podmiotem szeregu procesów o ustalenie macierzyństwa. Przynależność - to podstawowa ciągotka naszej epoki. „Zostańcie z nami" - tak nawołują prezenterzy wszystkich stacji telewizyjnych. „Głosuj na mnie" - wołają, jeden z drugim. „Kupuj to, a nie tamto". Itp. I ja tego nie chcę. Ale poznać próbuję. Bo ja z głębokiego kieleckiego jestem. I gen partyzancki posiadam. I muszę wiedzieć jaką ziemiankę wykopać. Z iloma wyjściami zapasowymi. I wykopać tę ziemiankę tylko po to by móc być gdzie indziej.


         Telewizor rzucił we mnie wieści kiść

         Upaprany w wieści kiści

         czuję, że się nic nie ziści

         A wiatr rzuci we mnie,

         nawet zeschłych,

         liści kiść

         I przynajmniej wiem

         Gdzie pewnie

         Mam Nie - iść


                                               Andryou

                                               (Pseudonim - Youandr)



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Andryou, Andryou

czwartek, 27 listopada 2008 13:19


 

 

 


26 listopada 2008 roku


Andryou, Andryou

Jak ja Ci tu

Wynajdę PIN do meritum?!

 



 Już miałam pobibrzyć  o zimnym wietrze i gorącej publiczności, o pierwszym śniegu w Rudzie Śląskiej i  zawiei w Opolu, a Ty mi znienacka proponujesz pochylenie się nad fenomenem  meritum.  Kwintesencją esencji. Jakby tego było mało dodajesz coś o ekspansji  Nippinpitów  i  Cywilizacji. O tej porze roku proponować  coś takiego  kobiecie? Najlepszemu przyjacielowi człowieka?!


  No, ale czy  ktoś mi obiecywał łatwego i stałego korespondenta? Nikt. Mówi się trudno i próbuje myśleć. Myślenie ma kolosalną przeszłość.


Zwłaszcza myślenie o Istocie  i Sensie. Bywa, że płaci się za to uszczerbkiem na ciele, duszy i umyśle. Prześledziłeś kiedyś życiorysy największych myślicieli?



  Oj niejeden i niejedna

  Chcieli się doszukać  sedna

  I, zanim się doszukali

  Zwariowali.

  Bowiem owo trudne

  Sedno

  Jeśli bywa,

  To niejasne

   I niejedno.


 W ramach ponownego odkrywania Ameryki wspomnę tylko, że przecież inne są sedna człowieka zdrowego inne chorego, inne  młodego, a  inne starego; inne człowieka  religijnego, inne agnostyka , inne nędzarza i inne bogacza. Ja mogę Ci się jedynie zwierzyć ze swoich sedn teraz i w młodości; z tego co jest i było dla mnie najważniejsze:

 



Wyliczam Ci, pierwsze z brzegu, moje dzisiejsze meritumy;


Światło i ciepło

Morze i spokojny wiatr

Drzewa  i lawenda

Rozmowy z dziećmi i scrabble

Książki, kominki, gorące źródła

Spacer, pola, jezioro  i psy

Pamięć cudownych chwil

Pamięć o przyjaciołach

Ucieczka od rzeczywistości

Doświadczenie

Metafizyka, pragnienie wiary,

Pokój i spokój ale nie nuda

Samotność ale nie osamotnienie


A moje meritumy w młodości?


Miłość. Wielka, szczęśliwa i odwzajemniona

Dzieci zdrowe i niegłupie

Przyjaciele na dobre i złe

Ciekawa praca i pasja

Sport i nauka

Cudowne chwile

Doświadczanie

Metafizyka, pragnienie wiary,

Pokój i spokój ale nie nuda

Samotność ale nie osamotnienie


Ale tak naprawdę, to ja już od dawna się tego nie doszukuję.

To sobie jest. Czy tego chcę, czy nie.



   Andryou,

   Ja tak  myślę nie raz

   Że to clou

   jest tou i teraz


                                             Imagine



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Imagine,

wtorek, 25 listopada 2008 11:57





Imagine,


Jeśli pozwolisz, nie będę pisał o tym „czemuż to, ach czemuż?" ja tak długo nie pisałem. Nie będę się tłumaczył, ale to nie jest skutek nagłego, jakiegoś zaniku u mnie tzw. kultury bycia. Pomyślałem, że im dłużej będę pisał o tym „dlaczego, nie pisałem tak długo" - tym dłużej nie będę pisał. Pisze więc. Przechodzę więc do meritum. Ano właśnie. Meritum. Słowniki podsuwają znaczenia. Meritum - esencja, clou, istota, kwintesencja, sedno, sens, treść. Czyli - coś - tak już określonego, że bardziej nie da się określić, oznaczyć, zdefiniować. A jakże to trudno czasem określić, oznaczyć, zdefiniować. Ot i całe nieszczęście meritum. Człowiek, w ogóle chyba zajął się myśleniem, jedynie z powodu niejasnego przeczuwania meritum. I całe to tzw. ludzkie myślenie - to mniej czy bardziej udatne próby do owego meritum - zbliżenia się. Oczywiście, są całe grupy ludzi, którzy zawodowo zajmują się przebywaniem w strefie okołomeritumowej i ani myślą do tego meritum dotrzeć. A, wręcz zbliżenie się do meritum traktują jako osobistą i zawodową porażkę. Taki choćby polityk - to zawód (nierzadko w obydwu znaczeniach słowa - zawód) - on nie może się zbliżyć do meritum bo on utracał będzie elektorat, w tempie, w jakim w maju, nagarnięta w grudniu kupka śniegu, znika. Elektorat musi, chce widzieć, słyszeć, czuć jak polityk wije się, napływa i odpływa, pojawia się i znika. Gdyby elektorat chciał wybrać coś, kogoś stabilnego z jasno określonym meritum, to z porozwieszanych na każdym słupie plakatów wyborczych - wybrałby słup.


Jeśli myślisz Imagine, że powyższe rozważania to nieulubione przez Ciebie sprawy polityczne - to chciałbym Cię uspokoić, że się mylisz. Ja mówię raczej, choć na przykładzie  grupy podwyższonego ryzyka, o tendencji rozwoju. O niebezpieczeństwie naszych czasów. O tym, że idzie na nas Epoka Działań Identycznych Pozornie Autentycznych. Tak - skrót jest nie przypadkowy. Dotyka nas kompleks EDIPA. Pokochaliśmy Cywilizacje Matkę tak bardzo, że zapominamy o sobie. O wszystkim. O fenomenie meritum. A Cywilizacja Matka wydaje się być z tego zadowolona. I podsuwa nam kolejne prezenty ułatwiające życie. Zabawki flirtogenne. I nie zauważamy nawet jak całe godziny, dni - schodzą nam na wystukiwaniu kodów PIN, spowiadaniu się z NIP - ów, wypełnianiu PIT-ów ...


Zauważyłem, że


                            Pośród PIN-ów

                            NIP-ów

                            PIT-ów

                            Ginie,

                           w gminie łatwych skinień  

                            Gest

                            A i gust meritum


Wiem, że powyższym, wpisuje się na długą listę powtórnych odkrywców Ameryki. Ale ilość Działań Pozornych i Identycznych z Autentycznymi przytłoczyła mnie. Wydaje mi się, że ktoś, coś chce bym czuł i myślał tylko „dopotąd". By przewidywalną była każda moja akcja i reakcja.


Ale nie martw się Imagine, „głosów nie słyszę". Jeszcze. W dalszej mojej korespondencji o tym wszystkim szczegółowiej opowiem. I będzie mi lżej. A nie masz to jak „lżej", przed świętami.



                                                        Andryou




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

wtorek, 28 marca 2017

Licznik odwiedzin:  1 784 526  

Polecamy



Książka "Jak trwoga to do bloga 2008/2009" jest wydaniem w formie książki drukowanej zapisów z blooga, jaki Magda Umer i Andrzej Poniedzielski prowadzą wspólnie od 2006 roku. Książka obejmuje okres dwóch lat 2008 i 2009. Jest to pierwsze wydanie w formie książkowej wpisów z tego okresu

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

O moim bloogu

MAGDA UMER reżyser, scenarzystka, piosenkarka, aktorka, autorka recitali nie tylko własnych i widowisk poetyckich ANDRZEJ PONIEDZIELSKI poeta liryczny, konferansjer satyryczny

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1784526

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl