Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 236 128 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Imagine,

wtorek, 30 listopada 2010 11:35

 

 

 

 

 

 

Imagine,

 

Mam Imienieny. No i mam kłopot. Kłopot ilości serdeczności. Bo ja się i cieszę z tych życzeń. Ogromnie i szczerze. I jakże bardzo, niejako - nie wiem co z tym zrobić. To musi być jakaś choroba. Jeśli - to nie są to jej niemrawe początki. To już jest jej zaawansowana postać. Bo miałem to od zawsze. I dziś zbliżamy się pewnie do hospitalizacji. Rzuca mnie się ta choroba i na układ vicewersalny. To znaczy – nie umiem się zachować przy moich próbach składania życzeń komuś. Jest jakimś wyjściem z tej kłopotliwej sytuacji zasada – „życzę Ci tego co sam sobie życzysz“. To niech mi będzie wolno, korzystając z immunitetu solenizanta okazać następującą, graniczącą z bezczelnością, ale i miejscami dyskretną – sugestię.

 

 

Życz mi – mnie

By nic złego

Tak ni z tego ni z owego

O – nie przytrafiło się

 

Życz mnie – mi

Bym jednako raźno stąpał

Idąc czy

W tę codzienność tak codzienną

Jak i w sny

 

I, mi życz

Tyle zdrowie

(I nie więcej)

Bym udźwignął

Jak się zdarzy

Jakieś szczęście

 

Życz mi i

Tyle szczęścia

Takie szczęście

Co wyrasta niespodzianie

I nie gęściej

 

A, pieniędzy

Dość - pieniędzy

by z tej słynnej losu przędzy

wypleść, utkać

coś co mogło-by-było-być

nie siermiężne

a i nie ekstrawaganckie

ale jednak

może trochę

eleganckie

 

A pieniędzy?

-         życz mi tyle

-         tylko tyle

-         i aż tyle

-         bym je mógł mieć

i na tyle

 

P.S.

Za Twoje Imagine życzenia bardzo Ci dziękuję. Jakże trafione. I za fotograficzne prezenty - dziękuję. I być może już w następnym liście, o mojej więzi z „panem, który coś sobie reperuje“ napiszę.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Andryou!

czwartek, 25 listopada 2010 15:16

 

Pęcice Nieduże , 25 listopada 2010 roku

 

Andryou!


Posiedź, posiedź i wracaj!

Tym bardziej że spadł pierwszy śnieg!

Może pojaśnieje to życie.

Snuję się z kąta w kąt, zamyślam nad prawem Coulomba i nie mogę się doczekać własnej pracowitości.

Może

Ten śnieg

Pomoże?

 

 

 

 

Tyle że korki będą coraz dokuczliwsze. Ja już parę godzin dziennnie spędzam w korkach, kiedy muszę być w Warszawie.

Lubię Ją tylko późnym wieczorem i nocą. Jest wtedy cicha i pięknie oświetlona.

Ale takie korki mają też swoje dobre strony. Można w nich na przykład uczyć się tekstu, wymyślać sobie różne tytuły, a nawet coś zapisywać. Ostatnio w korku pracowałam nad utworem pt:  “Errata na stare lata“.


 

 

 

Napiszę Ci teraz, zanim zapomnę, o roztargnieniu naszej Małgosi BO.

Kilka dni temu rozmawiała ze mną przez telefon, wsiadając do swojego samochodu. Po jakimś czasie słyszę śmiech. Jej śmiech. Okazało się, że usiadła na tylnym siedzeniu i nie mogła zrozumieć, gdzie zapodziała się kierownica... Jak ja to lubię!


 

 

 

Andryou!

 

Mimo listopadowej ociężałości umysłowej, odważę się wysłać

Wierszyk okolicznościowy:

 

I  znów wkrótce imieninki

A w mej głowie same ścinki

Same strzępy, sama wata

Więc życzenie  to ulata

A właściwie ulatuje

Tam

Gdzie lepiej ktoś rymuje

Może tylko jedno zdanie:

Miej się lepiej

Drogi panie!

Oj, miej! Hej!

- Imagine

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Imagine,

czwartek, 18 listopada 2010 15:11

 

 

 

 

 

 

 

Imagine,

 

Piszę w stanie wzruszenia radosną świadomością iż „Chlip – hop“ zagraliśmy 150 razy. Podobnie jak u Ciebie rozłożona jest i moja wdzięczność za ten radosny zbieg okoliczności naznaczony i pracą naszą.

Pod koniec Twojego listu zabrzmiała prośba o „napisanie o czymś miłym“. I tu mam pewien kłopot. Nie jest u mnie aż tak, by mi się nie zdarzało nic miłego. Ale i nie jest tak, by mi się aż coś miłego zdarzało.

Rada w radę (ze sobą) – postanowiliśmy, że napiszemy Tobie o tym jak zamierzamy obejść Sylwestra. Wiele lat próbowałem obejść owego Sylwestra ale w znaczeniu obejść – czyli ominąć. Ale to przynosi niewielki skutek. I tak jakoś człowiek wplącze się w te odliczania, w te - - w zegar zapatrzenia, w mniej czy bardziej sztuczne ognie. Tym razem postanowiłem obejść Sylwestra – wcześniej Go obchodząc. Ale nie pomyśl sobie, że ja w listopadowy wieczór ubiorę się jakoś wyjściowo, confetti sobie na głowę nasypię, w serpentynę się umotam i „Tangiem Milonga“ z wieszakiem na ubrania szszetańszę całą noc. Gdyby tak miało być – sam oddał bym się w otwarte ramina Nadrodowego Funduszu Zdrowia. Nie. Nie jest ze mną tak źle.

Czas cyka, tika, pika codziennie. Conocnie. To, że z 31 grudnia na 1 stycznia tik-cyk-pik jest wyraźniejszy jest kwestią umowy.

Moje nawoływania – Niechby nie każdy umiał się bawić. Niechby każdy bawił się jak umie – nie przyniosły rezultatu. Ale nie chcę tę psuć zabawy. To ja sobie w sobie znajdę taką przestrzeń by nad tym taktowym znakiem czasu, jakim jest Sylwester, pochylić się. Tym bardziej, że już kiedyś sam wypisałem sobie receptę, którą przytaczam poniżej. A potem, w momencie 31/1 – do europejskich obchodów, spokojniejszy – dołączę.

 

Gdy

sylwestrowo mija rok

na znak

że oto tak

tik-tak

mijają lata

Lubię tak przysiąść

z dala „od”

ot, tak

na brzegu

na brzegu świata

 

Siedzę na brzegu świata talerza

spokojnie sobie nigdzie nie zmierzam

Dołem - nogami dyndam

W górze – rozgrywa się

kosmosu gwiezdna trąba

Tyle mojego - Co

w tę noc

nauce Copernika, Columba, Culomba -

- naurągam

 

Siedzę na brzegu świata

Raz do roku

Przybywam tu, tą wiedzą wiedzion

że, tak – bezpiecznie jest

bo jaki grom uderzył kiedy

w tych co siedzą ?

 

Siedzę na brzegu świata

nie przodem doń

- jedyny sposób by

nie widzieć jego zale-wad

- jedyny sposób by

mieć świat za sobą

i w znaczeniu  tym,

że oto - za mną - cały świat

 

Siedzę na brzegu

świata

Posiedzę, posiedzę

i wracam

Ale co rok

ten Nowy Rok

to święto wiary i nadziei

chcę uczcić tak

że jakiś czas

mogę bezkarnie

nigdzie nie iść.

 

                                                                  Andryou


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

wtorek, 28 marca 2017

Licznik odwiedzin:  1 784 549  

Polecamy



Książka "Jak trwoga to do bloga 2008/2009" jest wydaniem w formie książki drukowanej zapisów z blooga, jaki Magda Umer i Andrzej Poniedzielski prowadzą wspólnie od 2006 roku. Książka obejmuje okres dwóch lat 2008 i 2009. Jest to pierwsze wydanie w formie książkowej wpisów z tego okresu

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

O moim bloogu

MAGDA UMER reżyser, scenarzystka, piosenkarka, aktorka, autorka recitali nie tylko własnych i widowisk poetyckich ANDRZEJ PONIEDZIELSKI poeta liryczny, konferansjer satyryczny

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1784549

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl