Bloog Wirtualna Polska
Są 1 253 802 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Imagine

sobota, 29 grudnia 2007 21:27

  

Imagine, 

Pisząc do Ciebie dziś tj. 27 grudnia – wiem że piszę ostatni raz w tym roku. Ot taki noworoczny sentymentalizm pozwoliłem sobie u bram mego listu położyć. Boć jako naród odwiecznego krzyżowania się kultur - trochę się tego sylwestrowego wieczoru bawimy, a trochę zadumywamy. Wiem, że nie ma słowa zadumywamy – nie moja wina, że nie ma słowa, które jest mi akurat potrzebne. Tobie – kształconej i praktykującej polonistce – niech to słowo nie zawadza. Powołałem je do życia tylko na czas mego listu i do skarbczyka polskiego języka ani je śmiem ani chcę dorzucać. A zadumywamy się właśnie. Chwilowo. Popadamy w zadumę. Sama zaduma to ten rodzaj myślenia z dodatkiem emocji, uczuć, odczuć, pragnień, marzeń etc. Rzadki, pożądany, a bywa że kosztowny rodzaj myślenia. Ale zaduma sylwestrowa to ona nie może być długa. Bo zabawa. Bo jutro Nowy Rok. Nie ma mowy o żadnym popadaniu. To i nie dumamy. Zadumywamy się tylko. I ja się zadumywam. I to jak chętnie. Czy ja się bawię?...Taaak . Bawię się. Ja sobie obserwuję zabawę czy to jakiej żywej  kuli ludzi rzuconej w sylwestrową noc, czy to w telewizji. I bawię się. Mówię to bez cienia złośliwości. Dawno już pozbyłem się zazdrości o cudze dobre samopoczucie. A moje uczestnictwo w tej zabawie nie jest bierne. Ja rzeczywiście się bawię. Na swój sposób - ale bawię się. Wiem, że z moimi skłonnościami do zabawy, szczególnie do zabawy na gwizdek – daleko nie ujadę. Wykluczy mnie wszelka społeczność. Dobra zabawa jest wtedy gdy jest element zdziwienia, niezrozumienia i spontanicznego na to działania. Kiedy choćby przez chwilę zatańczy się na gruzach własnego poukładania. A niechby i nawet na tłuczniu z własnej hierarchii wartości. No i ja patrzę na zabawę i jakże zdziwienie we mnie rośnie, jakże niezrozumienie pęcznieje. A jakie jest moje spontaniczne działanie. Przeważnie werbalne – ale jakie! Czyli co ja robię ? – bawię się otóż. Ale i zadumywam się. Jak sobie nieraz tak myślę – nad czym to ja się tak zadumywam? – to okazuje się że ja nie zestawiam ani rocznych tabelek typu Winien – Ma, ani nie wybiegam wtedy w marzenia, ani nad przeszłością nie klęczę. Moje zadumywanie krąży wokół pytania – Czego by mi brakowało, gdyby mi tego zabrakło? To są różne sprawy, rzeczy, zjawiska. Od (jakże nieulubionej przez Ciebie) polityki, do najmniejszych (jakże przez Ciebie ulubionych) naturalnych przejawów życia. Jak to przy inwentaryzacji – rzeczy duże, mniejsze. Czy brakowało by mi polityki? – pytam siebie – gdyby mi jej zabrakło – Nie. Od dawna już noszę się z zamiarem napisania w ślad za Janem Kochanowskim utworu dramatycznego pt. „Odprawa posłów – wszystkich”. Teraz trochę się z tym wstrzymałem. Ale…I dalej przebiegam różne swoje światy. Ot na przykład – czy brakowało by mi korespondowania z Imagine – gdyby mi tego zabrakło? – chyba tak – odpowiadam sobie zrazu ostrożnie. TAK – odpowiadam potem już pewnie. Pewnie, że tak. Bo, przypominam sobie ileż to razy obruszałem się na Twoje Imagine próby „rozbrojenia” mnie. To ja tu – myślę sobie – latami zbieram złom, bywa  że i metali szlachetnych i z narażeniem życia i palców kuję zbroję a ona do jej zdjęcia, do pozbycia się jej mnie namawia? Toż – myślałem sobie – ja dzięki tej zbroi pion zachowuję. Toż – myślałem dalej – zdejmę zbroję to runę! Sposobów na pozbawienie kogoś zbroi jest kilka. Można groźbą. Można prośbą. Chodzi jednak o to żeby uzbrojony nie tylko pozbył się zbroi, ale jeszcze, zrobił to chętnie. I tu najlepszą jawi się metoda „punktowego podgrzewania zbroi”. Wygląda to niewinnie. Ale tylko dla kogoś kto stoi z boku i nie ma świadomości przewodnictwa cieplnego metali. Nie wiem czy Ty Imagine masz jaką wiedzę w dziedzinie kalorymetrii ale muszę Ci wyznać, że niechby i i intuicyjnie – metodę tę stosujesz. Po kobiecemu, z wdziękiem, ale jednak. Metoda – to może niedobre tu słowo, bo zwiastuje przemyślne i przemyślane działanie. Zostańmy przy, zwalniającym kobiety z powyższych podejrzeń określeniu - działanie intuicyjne. I ja, niniejszym, z tego miejsca mojego listu – dziękuję Ci bardzo za to.Bo człowiek, tak potrafi się w swojej zbroi zakuć, tak prawie zafoliować się tą zbroją, że już i ze sobą kontakt utraci. A kiedy Ty do mnie z owym intuicyjnym działaniem rozbrajającym przybywasz to ja obruszam się – nie po to ja zbroję kuję i na wojnę się wybieram żeby mi tu jakiś ONZ się wtrącał! Ale potem spokojnieję. Jako głęboko wykształcony inżynier - co najmniej części zbroi się pozbywam (czasowo) – i w dialog ruszam.  Podwójny dialog. Bo aby z Tobą korespondencję podjąć – wpierw ze sobą korespondować muszę. Wiem, że są ludzie, którzy żyją i umierają poprzestając w kontaktach z samymi sobą na poziomie bankietowej prezentacji. Nie wiem czy lżej będzie umierać przy jakiej-takiej wiedzy - z jakim ja sobą żyłem?  Nie wiem. Ale za asumpt do rozmowy dziękuję Ci. I za to, że muszę i chcę być szczery prawdziwie. Ta korespondencyjna szczerość jest bowiem jedną z  prawdziwszych. Taka uzyskana w bezpośredniej rozmowie, a jeszcze nie daj Boże po wezwaniu „Ale!Szczerze” – zawsze wydawała mi się nieszczęściem laboratoryjnego preparatu.

Celowo w tym miejscu zacząłem temat szczerości. W niejakiej nadziei że Cię weń wciągnę. I celowo uczyniłem ten list „zbyt długim”. By móc zapytać, oko przymrużywszy – Imagine, nie sadzisz że moglibyśmy jeszcze pokorespondować na przykład ?                                                                  

Andryou


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Andryou

czwartek, 20 grudnia 2007 12:57

  

Stacjonarny, Zdrowy,  Spokojny i Wesoły Andryou ! 

 

Wróciłam z Londynu. Największe wrażenie zrobili na mnie ludzie w metrze.Niezmierzone tłumy nadzwyczajnie ciekawych egzemplarzy ludzkich. Do wyboru do koloru; rasy, skóry, predylekcji ubraniowej i fryzurowej. Nierzadko zaczytani i  wszyscy do czysta wymyci, co ucieszyłoby bardzo Mistrza Jeremiego P, którego piosenki śpiewaliśmy dla tamtejszej Polonii.  Nieśmiałe słońce, śmielszy deszcz, śmiały a nawet w porywach bardzo śmiały wiatr ale ciepło. Włóczyliśmy się po mieście, jedliśmy sushi i  kaczkę na Soho. Raz nawet  wdrapaliśmy się na słynne Oko Londynu i oglądaliśmy nocne miasto. Ile to ludzie nabudują! Ile świateł zapalą! Ile ich się naraz potrafi zebrać w jednym miejscu, bez wyraźnego powodu!

Było pięknie i ciekawie, tylko jakoś tak… nie po angielsku. Bo gdzie ten  spleen i mgła, o której słyszałam całe życie?

Może dlatego, w nie do opisania ciasnym  pokoju hotelowym , którego jedyną urodą był widok na park z platanami, ułożyłam wierszykopiosenkę:

 

Jaka piękna ta noc

Jak zdziwiona ta ćma

Jasny dom, ciepły koc

Jaka krucha ta mgła. 

 

Jak tu przylgnąć do mgły

Jak uwierzyć dziś w sny

W ciepły dom, w dobry czas

W dobry czas i w nas. 

 

Panie z Mgły, Boże nasz

Daj uwierzyć nam w nas

Wierzyc sam także chciej

Łatwiej z tym i lżej. 

 

Jaka ciemna ta noc

Jak zdumiona ta ćma

Mocny sen, długa Noc

Jak niebieska ta mgła… 

 

Jeszcze chciałabym kiedyś ułożyć wierszyk o ciepłym angielskim kocu, któremu jest za zimno.

Andryou! 

No przecież wiem od dawna o Twoim zamiłowaniu do wędrówek. Pamiętam przerażenie w Twoich oczach, kiedy kilka lat temu, proponowałam Ci wyprawę do Indii…a co dopiero na kraj świata. 

Usiądź Ty sobie  wygodnie na jakimś zydelku, skomplikuj się po swojemu , popatrz w ogień, wyjątkowo  zapal papierosa, bo inaczej będziesz nieszczęśliwy i na nic nie czekaj.

A te Święta  jakoś same  się do Ciebie przyczłapią. One mają to do siebie, że się przyczłapują. I do tych, dla których są prawdziwą Świętością,  wielkim wspaniałym wydarzeniem i do tych, dla których są kilkoma dniami męki a czasem i  udręki.

Życzę Ci dłuuugich( bo tylko wtedy nie pracujesz a występujesz wyłącznie w przyrodzie, jako gatunek) Zdrowych i Spokojnych Świąt. No i obowiązkowo Wesołych.

Ale niech Cię nie ciągnie do głupot. Szczególne pozdrowienia przesyłam dla Organizmu. Nie ma on z Tobą łatwo.

Imagine na szlaku 

 

PS. Gdybyś jednak oszalał i  zachciało Ci się Iścia Dookoła Świata -możesz dołączyć do Globtrotera Franciszka P. Już to  w Gwatemali, już to w Peru. Tylko najpierw musiałbyś spakować plecak, a to jednak uciążliwe zajęcie. Moim zdaniem wszystkie wyprawy są  łatwiejsze od spakowania się na nie.

PS2.  Wysyłam Ci  londyńską karuzelę na Święta. Nie robisz kroku a tyle wrażeń! Obserwowałam ją z góry, z zachwytem, siedząc w dużo większej ale i wolniejszej karuzeli. Podobno największej i najwolniejszej na świecie!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

fot

czwartek, 20 grudnia 2007 12:55

 

Świąteczna Karuzela dla Andryou od Imagine

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

sobota, 24 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  1 794 955  

Polecamy



Książka "Jak trwoga to do bloga 2008/2009" jest wydaniem w formie książki drukowanej zapisów z blooga, jaki Magda Umer i Andrzej Poniedzielski prowadzą wspólnie od 2006 roku. Książka obejmuje okres dwóch lat 2008 i 2009. Jest to pierwsze wydanie w formie książkowej wpisów z tego okresu

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O moim bloogu

MAGDA UMER reżyser, scenarzystka, piosenkarka, aktorka, autorka recitali nie tylko własnych i widowisk poetyckich ANDRZEJ PONIEDZIELSKI poeta liryczny, konferansjer satyryczny

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1794955

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl