Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 236 127 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Imagine,

środa, 30 grudnia 2009 11:09





 

 


Piszesz, że masz pewien kłopot ze złożeniem mi życzeń świątecznych. Bo, nie wiesz „czy ja czegoś jeszcze pragnę, a jeśli, to czego ?" .

Ano właśnie. Nie wiem czy słowo „pragnę" jest odpowiednim słowem. Dla mnie. Pragnienie kojarzy mi się raczej z moją młodością. A młodość jak to młodość - czasem wydaje się że była, nastąpiła, przebiegła jako ten dreszcz, przeze mnie, tysiąc lat świetlnych temu. A czasem znów wydaje się, że to było w ubiegły wtorek. Czy we wtorek ubiegły, czy w pierwszą po stworzeniu świata sobotę - to wobec słowa „była" daje jeden i ten sam oddalający się, zanikajacy, cichnący dźwięk. Było, nie było - Było.

A napewno jedną ze składowych owego „było" były pragnienia. Pragnienia - zdają mi się być marzeniem nerwowym, doraźnym, chwilowym. Kojarzą mi się z porywem, zrywem. Z odrywem nawet. Od-rywem od rzeczywistości. Ulotem. A gdzież tu mnie, przybitemu pinezkami spotkań, telefonów, obowiązków obowiązkowych i nadobowiązkowych - ulatać. Obowiązki.


Obowiązki nam pragnienia wiążą w wiązki

I wiązkami temi podsycają te ogniska

co się pono układają w lądowiska

Na wypadek gdyby nad tym przedsięwzięciem

przelatywał kukuruźnik - ten ze Szczęściem.


Obowiązki. W skrócie - OB. Jeden z ważniejszych wyników badania krwi. Wieszczy stan zapalny w organiźmie.


Po człowieku w moim wieku

Się spodziewać trzeba raczej

Porzucenia już Pragnienia

Bo z Młodością poszło

w parze

Trzeba raczej przyzwyczajać

Się

Do Stacjonarnych Marzeń


Pilnujmy marzeń


A kiedy zło ma pełne szkło

Kiedy głupota rży

I mają plan

by ruszyć w tan

Cofajmy się i:


     Pilnujmy marzeń

     żeby sen miał po co przyjść

     Pilnujmy marzeń

     Dusza musi z czegoś żyć

Pilnujmy marzeń


A kiedy nam do serca bram

stukają podłe dni

I CKM pokryty bzem

ustawią u drzwi

Gdy nie ma szans,

gdy opór zgasł,

Babcia Nadzieja śpi

Zostawmy te idee w szkle

Cofajmy sie i:


     Pilnujmy marzeń...


A kiedy nam u serca bram

ustawią miodu dzban

I z winem kran, do czterech ścian

podłączą już nam

Różowy film z muzyką Free

wyświetli miłi miś

I poda nam gotowy plan

na szczęście - od dziś


     Pilnujmy marzeń

     żeby sen miał po co przyjść

     Pilnujmy marzeń

     Dusza musi z czegoś żyć

Pilnujmy marzeń


Tak, kiedyś, dawno temu napisałem. I nawet, bywa, śpiewam to czasem. I nawet, bywa, postępuję tak jak napisałem.


                                                                           Andryou


P.S.

Może niepokój Sylwestra złagodzi Ci następujący wierszyk

O co ?

Po co?

Na co?

To noco

Tyle hałasu

To są tylko Imieniny

Kolegi

Czasu



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Andryou!

wtorek, 22 grudnia 2009 12:04






Pęcice Małe,  21 grudnia 2009 roku


Andryou!


Za oknami biało, mróz  już od kilku dni, ale astronomiczna zima zacznie się dopiero za chwilę - to znaczy  o 18 tej 47.

Jak napisano  dzisiaj w moim laptopie:


"Najchłodniejsza z czterech pór roku potrwa do 20 marca

 I, jak zapowiadają synoptycy, może nas zaskakiwać".

 No ale co nas  może nie zaskakiwać...


Mnie, na przykład, co roku zaskakuje coś, co zaskakiwać nie powinno,

czyli  Niespodziewany Koniec Roku.

Gdzie on się podziewa potem, z tym wszystkim co dał i zabrał?

I jak będzie zapamiętany? Przez kogo i na jak długo?


Chciałabym złożyć Ci  życzenia świąteczne i noworoczne, ale brakuje mi słów, bo tak naprawdę nie bardzo wiem, czy czegoś  byś jeszcze pragnął, a jeżeli tak, to czego...

Może pomogę sobie słowami mojego ulubionego poety piosenki, który napisał kiedyś jedno z piękniejszych podań do Najwyższej Instancji.

(Mam także nadzieję, że zacytuję dość wiernie, bo z pamięci):


Niebieski Panie Dyrektorze,

Nim się pojawi pierwsze danie

Na wigilijnym białym stole

Znajdziesz coroczne moje podanie:


Zamień mój żal na bal, na bal

A sny pozamieniaj na dni

Dla Ciebie to kwestia zmiany liter

Dla mnie to życie.



 Szczęśliwszego  Nowszego  Życia -  życzy Imagine


Ps. Jutro mój starszy syn, Mateusz, kończy 32 lata.

Przed chwilą był zupełnie malutki. Kiedy to wszystko minęło?!



To wszystko nie powinno tak pędzić. To wszystko, czyli życie.

A galopuje.

Pozostaje mi  tylko zatrzymywać te chwile i uśmiechy na wagę złota.

A właściwie dużo cenniejsze. Gdzie tam, na przykład,  jakiemu złotu do wiosennego uśmiechu mojej najmłodszej znajomej, panny Jadwigi J.



I tym Jej wiosennym uśmiechem chciałabym Cię pożegnać w Starym Roku, mając nadzieję na na Nowy Rok, Nowe Uśmiechy i Nową Wiosnę.

Jak marzyć to marzyć. A nie zamarzać! Noś się ciepło!

                                                                                                Imagine




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Imagine

środa, 16 grudnia 2009 12:44





 



Oj tak. Oj tak ! oj tak, tak, tak! - że tak się pochylę, zadumam i odniosę do Twoich słów o naszym „Chlip - hopie". Obejrzało i wysłuchało go przez te lata ładnych parę tysięcy ludzi. A nawet może paręnaście tysięcy. Nie wierzyłem w to. I Ty chyba też. Ale właśnie Wojtek - wierzył. Jeszcze raz okazało się, że ważne jest by w Coś - uwierzył Ktoś. Ktoś, kto ma odpowiednią siłę, odwagę i te trochę szleństwa. Bo wiara nie wybiera. I wiara kogoś kto nie ma powyższych przymiotów, bądź ma je w niewłaściwych proporcjach - to gotowe nieszczęście. Ale Wojtek to Ktoś. I ma. I we właściwych właśnie proporcjach. Już przy tym startowym pisaniu „drabinki" było widać jak to niby pali w kominku, jak to niby idzie poprawić coś na werandzie, jak to niby coś - ale jakby co - to - no. Wojtek wiedział, że w czasie procesu twórczego, człowiek poruszony jest bardzo. I przy takim poruszeniu, uzasadniona, ale nieostrożna próba podcięcia lotek może się skończyć amputacją skrzydła. Wiedział i wie to do dziś. Bo dodatkową radością tego spektaklu jest jego „życie" - to, że jedynie konstrukcja - owa „drabinka" jest stała. A codzienność przynosi myśli, skojarzenia, impresje, które czasem chce się powiedzieć. A czasem powiedzieć się powinno.

Świadomości czyjejś, ale i i swojej nieidealności, u każdego z nas - zawdzięczamy sukces bezkonfliktowego przejścia tych lat. Małgorzata Bo. która dołączyła do nas już po naszm starcie w „objazd", okazała się być brakującym ogniwem naszego „Rolling Songs". I po dziś, wiedzie nas, a także osobno Ciebie i mnie po krętych drogach polskiego „szoł biznesiku". I traktuje nas jak osoby tzw. starsze, skołatane, które nie tylko mają prawo ale i obowiązek a to czegoś zapomnieć, a to coś sobie uroić. Nawet czasem wytwarza Małgosia, miłe dla osób starszych wrażenie, że to ona „zapomniała zapomnieć", albo że rzeczywistość, ale przypadkowo, jest inna niż nam się wydaje. Świadomości czyjejś, ale i i swojej nieidealności, u każdego z nas - zawdzięczamy sukces bezkonfliktowego przejścia tych lat. Powtarzam to zdanie - bo wydaje mi sie być prawdą. I podoba mi się. Ono - to zdanie. I On - ten czas.

I tak - wstępnie wzruszony, przejdę do Świąt. Mam nadzieję, że w ogóle przejdę do Świąt bezpośrednio, że uda mi się ominąć narastające co roku zjawisko, które już dawno nazwałem sobie „świąd świąt". Świąd, jako jednostka chorobowa objawia się wykonywaniem ruchów nerwowych, i w okresie zdrowotności - zbędnych.  I takie ruchy, w okresie przedeświątecznym u społeczeństwa naszego obserwuję. Pewnie, że był i czas i powody by za tzw. konsumpcją zatęsknić. No! Ale żeby aż tak dać się wciągnąć. W takie np. zakupy zakałapućkać. Epoka nasza obecna wysypuje wszystkie swoje świecidełaka i już dawno nie wiadomo kto kupuje, a kto jest kupowany. Może gdzieś miedzy saniami z turbodoładowaniem, stadem kóz przebranych za renifery, skrajem zagajnika PCV-choinek, z dala od mgławicy pierwszych gwiadek - uda mi się przemknąć. Bezpośrednio do Świąt.

Wyposażon w uśmiech a priori - pozdrawiam świątecznie.


                                                                  Andryou


P.S.

Wierszyk, autorstwa Pana Jeremiego - rozumiem, że się napatoczył. Mało ci on liryczny. Ale na wypadek gdybym „wziął go do siebie" ośmielam się tak oto z Mistrzem podpolemizować.


„Ma mać tawerna" ?

„Tawerna moja mać" ?

Oj, mało kogo na to stać

Oj bliskie by, oj były

moich dni ostatki

wykończył by

mnie częsty Dzień tej Matki

Jak się nad sobą zastanowię

powiem

kiedy już łzy

nade mną

mi

obeschną

-         tawerno ma cholerno

byłaś mi macią

ale raczej

macią  chrzestną.

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

wtorek, 28 marca 2017

Licznik odwiedzin:  1 784 525  

Polecamy



Książka "Jak trwoga to do bloga 2008/2009" jest wydaniem w formie książki drukowanej zapisów z blooga, jaki Magda Umer i Andrzej Poniedzielski prowadzą wspólnie od 2006 roku. Książka obejmuje okres dwóch lat 2008 i 2009. Jest to pierwsze wydanie w formie książkowej wpisów z tego okresu

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

MAGDA UMER reżyser, scenarzystka, piosenkarka, aktorka, autorka recitali nie tylko własnych i widowisk poetyckich ANDRZEJ PONIEDZIELSKI poeta liryczny, konferansjer satyryczny

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1784525

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl