Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 236 128 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Andryou

czwartek, 22 lutego 2007 12:35

                                                                            

Andryou, który wieszczyłeś  przed laty :”Jedynie ważny klucz, w jedynie słusznej sprawie-tworzą żurawie”! 

No i niesie cię tam i niesie. Bolesny to temat –uczucie do Ojczyzny. A odpustowe kapliczki na świeżym powietrzu  nawet lubię…dopóki pomagają ludziom  stać się lepszymi.

Dla mnie problem powstaje  dopiero na poziomie pomników. Jeremi Przybora po przeżyciu w Ojczyźnie paru wojen i paru ustrojów, postanowił poprosić odnośne władze o zaniechanie stawiania jakichkolwiek pomników władcom i politykom - a na ich miejsce proponował usypywanie kopców. Taki kopiec czyjegoś imienia  można czcić i czcić, a po czasie, kiedy bohater okaże się bolesną pomyłką historyczną, można  go nazwać imieniem kolejnego , aktualnego bohatera. Jakoś nie posłuchano Mistrza, a szkoda. Na  przemianowanie nie wydaje się ani grosza  i zaoszczędzone pieniądze można przeznaczyć  na dokarmianie w szkołach głodnych dzieci.

Kiedy wracaliśmy z pięknego, wiosennego Szczecina,   nieopatrznie  postanowiliśmy włączyć radio i posłuchać, co słychać w  Ojczyźnie. Powiało grozą. I nagle zobaczyliśmy cudowny  klucz gęsi, który pozwolił  wyrzucić z głowy to, co usłyszeliśmy. A za to przypomniała mi się odpowiedź Bułata Okudżawy na pytanie, o jego największe marzenie: 

”Chciałbym żyć w XIX wieku i być zamożnym właścicielem ziemskim. I chciałbym , żeby wszyscy ludzie żyli w XIX wieku i byli zamożnymi właścicielami ziemskimi”. Wszyscy ludzie. Na całym świecie. Kusząca Utopia. Od tamtych czasów tylko gęsi i żurawie  niezmienne. 

Agnieszka Osiecka zapytana o to, czy posiada coś w rodzaju sumienia społecznego, czy boli ją świat -odpowiedziała: ”Jest kilka takich spraw, od których ściska się gardło. Na przykład nierówność startu. Ta idiotyczna loteria,     w której uczestniczy każdy człowiek od momentu, kiedy się urodzi. Weź te wszystkie malutkie dzieci rumuńskie poniewierające się po chodnikach na Nowym Świecie. Jaką one mają możliwość rozwoju? A jednocześnie jakiś bęcwał, pchany w górę przez rodziców i korepetycje, zajeżdża Bóg wie gdzie na wodnym skuterze.”

Andryou, czy nie wydaje ci się, że my nie powinniśmy tu pisać o polityce, bo to  szkodzi na nerwy?!

To o czym by tu jeszcze…? W poniedziałek, w Teatrze Ateneum , po przedstawieniu naszego „Chlip -Hopa”, podeszła do mnie  młoda   dziewczyna i zapytała, dlaczego jej się nie udaje szczęśliwie zakochać- a innym udaje? I co ma robić,  bo ma już AŻ 27 LAT? Powiedziałam że nie wiem, że ja najczęściej byłam nieszczęśliwie zakochana w młodości i zażartowałam  okrutnie, że może na starość jej się uda …a teraz  przypomniała mi się  wypowiedź  na ten temat słynnego aktora  Adama Pawlikowskiego , który tak rozmawiał  przed laty z  Agnieszką  Osiecką (opisała to w ”Szpetnych czterdziestoletnich”):

„-to co wy nazywacie miłością –powiedział-nie ma nic wspólnego z uczuciem. Wciąż tylko sprawdzacie , czy jesteście kochane. Czy  „on” wyjdzie po mnie na lotnisko, czy się dla mnie rozwiedzie, czy kupi mi buty, czy mnie nie zdradzi…

I tak w kółko.

- A czy to  nie jest uczucie? 

-Nie . To jest miłość własna.

-A co, twoim zdaniem,  powinna robić dziewczyna, która kocha?

-Nic. Kochać.”

Ba!

Ciekawe, co na ten temat powiedziałyby nasze gęsi i  żurawie?  

Miej się lepiej i śmiej, z czego można. Nie zajmie ci to dużo czasu -   Imagine       


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

zd

czwartek, 22 lutego 2007 12:33

Zabawki Pana Boga-napisałaby Agnieszka...

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

imagine

wtorek, 20 lutego 2007 13:18

                                                                           

Imagine,

Znów nie pisałem długo. Ale byłem bardzo zajęty. Oj bardzo. Powinnaś mi uwierzyć, bo w części tej mojej zajętości – jakże bardzo byłeś współzajętą. Szczecin. Jubileusz X lecia „Czarnego Kota Rudego”. To rodzaj klubu, kabaretu – miejsce stworzone przy Teatrze Polskim w Szczecinie. Przez naszego ulubionego dyrektora Adama Opatowicza. Miejsce i ludzie – dające teatrowi życie. Bo teatr, owszem, może być pomnikiem i wtedy wiedzie swoje pomnicze życie z całym problemem ugołębienia. Ale może też żyć – być schronieniem dla co najmniej dwóch potrzebujących kontaktu z kulturą, sztuką osób. Jedna to ta, która potrzebuje chłonąć, druga – potrzebuje emanować. Te osoby muszą się gdzieś spotkać. Nie muszą mieć wiele. Ot – miejsce jakieś, kąt. By się spotkać. Poprzebywać ze sobą. Kultura niezobowiązująca wzajemnie. Śmiem twierdzić, że to Narodowej Kultury podstawy. Dziś, jak słyszę - ma się tylko zabytki ochraniać, jakieś poważne pieniądze przeznacza się na rekonstrukcje bitew naszych zwycięskich i tym podobnych szczęść i nieszczęść narodowych. Mamy taką skłonność. Niech się tylko coś wydarzy – szczęśliwego czy wręcz przeciwnie – zaraz to miejsce obudujemy jakąś mniej lub bardziej odpustową kapliczką. Rekonstrukcje bitew wywołują u mnie falę sentymentu i poczucie żenującej naiwności porównywalne z przypomnieniem dziecięcych moich zabaw – walk dowolnych „Dobrych” z dowolnymi „Złymi”. Chciałem nawet kiedyś, złożyć w odpowiednim ministerstwie projekt (czyli prośbę o finansowe wsparcie) rekonstrukcji mojego i Grzegorza To., z listopada 1979 – kaca (katza). Też nieszczczęście i też szczęśliwie zakończone i obaj jesteśmy obywatelami tego kraju. I tak to pomalutku doszliśmy do problemu mniejszości i większości. Czyli głównego nieszczęścia demokracji. A w demokracji upominanie się o tzw. „swoje” jeśli to „swoje” – niedużej grupy ludzi dotyczy nabiera rangi walki o prawa mniejszości narodowej. Czyż nie? Bo moim zdaniem – CZYŻ TAK. Znowu w jakieś ojczyźnianopodobne strony mnie poniosło. Przepraszam. Ale jak mnie niesie to co będę udawał że nie niesie. Pewnie, że widok klucza powracających gęsi – cieszy i wzrusza. Ale mrozy idą. To i martwi. Uznajmy, że to takie moje próby oczyszczenia przedpola przed odpowiedzią na Twoje pytanie dotyczące odpoczynku od talentu. Dobrze? 

Andryou,  

 

który pozdrawia 

nieśmiałym krzykiem żurawia


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

wtorek, 28 marca 2017

Licznik odwiedzin:  1 784 560  

Polecamy



Książka "Jak trwoga to do bloga 2008/2009" jest wydaniem w formie książki drukowanej zapisów z blooga, jaki Magda Umer i Andrzej Poniedzielski prowadzą wspólnie od 2006 roku. Książka obejmuje okres dwóch lat 2008 i 2009. Jest to pierwsze wydanie w formie książkowej wpisów z tego okresu

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728    

O moim bloogu

MAGDA UMER reżyser, scenarzystka, piosenkarka, aktorka, autorka recitali nie tylko własnych i widowisk poetyckich ANDRZEJ PONIEDZIELSKI poeta liryczny, konferansjer satyryczny

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1784560

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl