Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 805 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Imagine,

piątek, 27 marca 2009 12:59






Imagine,


Nie pisałem długo. Muszę przyznać. Oj długo. A nawet długo - oj, oj. Ale też list Twój do tego doprowadził. Bo do rozmyślań o upływie czasu mnie powiódł. A przy tych rozmyślaniach to dopiero czas płynie. Bo też i chyba są conajmniej dwa czasy. Ten zewnętrzny i ten czas - co w nas.  Temu zewnętrznemu podlegają pociągi, kuranty, przemysł lekki i różnie ociężały, sklepy, szkoły, biura itp. A „ten czas - co w nas" to każdy ma swój, osobisty. Ów zewnętrzny wydaje się ważniejszy. Jest liczony, odliczany, doliczany, podliczany. O stopniu uspołecznienia człowieka decyduje dopasowanie jego osobistego czasu do czasu zewnętrznego. Stąd biorą się różnie uszczypliwe, ale jednako pretensjonalne określenia „przed czasem", „po czasie", „o czasie". Można by długo mowić o ewentualnej wyższości któregoś z tych czasów. Im dłużej, tym bardziej czas zewnętrzny będzie zdradzał zaniepokojenie swoje. Zaniepokojenie tym, że nas nie ma. Że nie idziemy razem z nim. I tym gwałtowniej się o nas upomni. Jeżeli jednak Człowiek chce nadal uchodzić za jednostkę świadomie obnoszącą się ze swą inteligencją, to musi wykazać PUNKTUALNOŚĆ. Spektrum jego kontaktów z zewnętrzem może być dowolnie szerokie. Od wylewności, aż rynnowej do kamiennego aż, nieokrzesania. Ale musi to robić - PUNKTUALNIE.

I stąd mój kłopot. Bo punktualność - cenię sobie wysoko. Również swoją.

A nie odpisywałem. Wytłumaczyć mogę to jedynie tak, że list do Ciebie , ten odpisujący mam już dawno napisany. Tyle, że w moim czasie - wewnętrznym. On dawno jest w mojej głowie. Ale, już czasu by przenieść go na umowny papier, a i wysłać to nie miałem. Kiedy czas taki się pojawił list mój wydał mi się nie tyle nieaktualny, co - nieco zleżały. Sama rozumiesz, że nie mogę do tak długocennej korespondentki zleżałych listów wysyłać. Piszę więc nowy. A nowy powinien być o wiośnie. O przedwiośniu właściwie. Bo o wiośnie - byłby przed czasem.

Ja pamiętam dawne przedwiośnia. Kiedy zima ustępowała. Ale z godnością. Nie kłóciła sie tak jak teraz. Kiedy śnieg brudnawy i lód szary na oko, nie zamierzały zniknąć nigdy. Ale w niemrawym jeszcze słonku nie miały już dawnego roziskrzenia, siły niegdysiejszej nieodwracalności. I jak słychać było delikatne ciurkanie wody w którą zamieniały się. I jak z tym ciurkaniem znikały w ziemi. I jak ten hydrologiczny spektakl nosił tytuł „Roztopy". I jeszcze jak spóźniona dostawa śniegu w kilka sekund zmieniała się w błoto pośniegowe.


O! Pośniegowe błoto

Wychodzi na to oto

Żeś, moje ty pośniegowe

Dowodem

Że aby coś było piękne

Nie musi wcale być nowe

Że waga, ważność i wartość

Nie musi za pięknem się chować

Wystarczy, czasem, by piękno

Nieodwołalnie zwiastować

I być

Dyskretną szarą sugestią

jak ty, o! pośniegowe

Że,

by nowe jakieś przyjść mogło

-         stare - no, ale

- musi odejść

O! Błoto pośniegowe

Zanim zmienione we wodę

w czeluściach ziemi znikniesz

z pluskiem, ciurkiem czy z bulgiem

Dziękuję ci błoto

Bo oto, przynosisz mi

Jakże bezcenną

Bo

Ulgę


                                                                  Andryou


P.S. O moim pobycie na południu Szwecji napiszę w najbliższej przyokazji bo przedwiośnia nie chciałem przegapić.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

Andryou!

poniedziałek, 09 marca 2009 8:53






6 marca 2009 roku


Andryou!


Przedwczoraj  minęła piąta rocznica śmierci Jeremiego, jutro dwunasta - Agnieszki. Tak jakoś blisko siebie umarli. I  ich piosenki często były splecione ze sobą. Lubiły się bardzo, a może i trochę kochały, a potem  odchodziły od siebie i cierpiały... przez jakiś czas.

Jak to piosenki o miłości.

 


                                      „Malwy po chatach kwitną i bledną

                                      Po sześciu latach nic już nie jest tragedią"

 


Pani Helena Zawisza, gosposia z Saskiej Kępy, jest autorką mojego ukochanego zdania :

             „Biedna ta moja pani; ona nic nie umie, tylko pisać!"


Helena nie umiała pisać, ale za to opowiadała o Agnieszce jak  nikt.

Była oddana i kochała Ją bardzo.


 



Piosenki Agnieszki przede wszystkim  pocieszały, a piosenki Jeremiego przede wszystkim zachwycały. Na przykład taki „Suflet":


              „Kiedy siadałem u niej przy stole

              Jeszcze myślałem:"inne ja wolę".

              Lecz już przy pierwszych przekąskach

              Rzecz zaczynała być grząska.


              Coraz wyraźniej czułem przy zupie,

              Jak serce coraz mocniej mi łupie

              Na podniebieniu jej dotyk

              To był upojny erotyk.


              Zmysły- myślałem- żadna tam miłość.

             Aż  tu pieczyste mnie poraziło.

             Czując je w ustach tak kruche -

             Czułem, że kocham dziewuchę.


             Kocham, lecz związkom będę oporny!

             Ona mi na to - suflet wyborny.

             Trudno, po takim suflecie,

             Ja się oświadczam kobiecie."


Autor „Sufletu"  więcej miał szczęścia w życiu, niż autorka"Małgośki", która została sama. A nawet bardzo sama. Tańczyła i piła, i z niego sobie kpiła.


Jemu  udało  się spotkać Kobietę Swojego Życia i udało mu się z Nią żyć długo i szczęśliwie. Jak w bajkach. Dawali sobie spokój, dobroć i czułość. Chyba nigdy nie podnieśli na siebie głosu. Obserwowałam to uczucie przez dwadzieścia lat i do dzisiaj Im go zazdroszczę.




Poeto południowej Szwecji!


Czy powiesz -„Idź"

Czy rzekniesz -„obozuj'

Bądź, pozuj i dozuj!


Nie wiem co prawda jak wygląda szczęście „u zięcia mafiozów" i upał „z udziału nawozów", ale czy to od razu trzeba wiedzieć takie rzeczy? Rozumieć wszystko? Pożyjemy,  zrozumiemy.


Mnie, na przykład, długo nie dawał spokoju ten słoń, którego nie można zafortepianić.Jaki słoń myślałam, dlaczego nie można?! Głowiłam się do bólu głowy. I nagle olśnienie! I już wiem jaki słoń, i wiem że nie można.


Są Słonie nie do zafortepianienia.


 Wracaj z tej swojej Szwecji i opowiedz jak  było


                                                                                      Imagine



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (32) | dodaj komentarz

Imagine,

wtorek, 03 marca 2009 10:30







Imagine,

Zainteresowały mnie Twoje rozważania o umyśle, rozumie, mózgu. Też mi się zdarzają. Nie często. Ale. Kończę ja owe rozważania kiedy konstatuję, że oto na skutek myślenia i układania sobie jakiegoś poglądu powstało co? - rozumowanie. Rozumowanie ? O rozumie?

Trochę przypomina mi to, takie na przykład działanie. Otóż zamierzamy odwrócić bieg rzeki. Z pomocą zaawansowanych technologii, z wykorzystaniem dorobku przodków i naszych śmiałych pomysłów budujemy ogromną maszynę. Nazywamy ją „MDZRiIC 2009" - (Maszyna Do Zawracania Rzek i Innych Cieków). Maszyna jest piękna. Okazała, a i zdradzająca ogromną kumulację techniki. Błyska, tumta i plumpi. Tyle, że by poruszyć ją potrzebna jest energia. Rozglądamy się. Nerwowo - bo odnośny minister stoi z nożyczkami nad wstęgą. Jest!

W świąteczym rozedrganiu prawie nikt nie zauważy, że oto energię do poruszenia naszej „MDZRiIC 2009" pozyskaliśmy, oto, z aktualnie zawracanej rzeki. Co ja mówię - pozyskaliśmy - próbowaliśmy pozyskać. Na moment rozruchu to wystarczy.

W coraz liczniejszych u mnie, chwilach zwątpienia w Człowieka - dumam sobie, że cała NAUKA służy jedynie poprawieniu Człowiekowi samopoczucia. Daje „wrażenia ogarnienia".


Rozumie, Rozumie -

-         ja Ciebie nie umiem

bo czy to w czas mrozu,

upału z udziału nawozów

czy szczęścia, co jak u zięcia mafiozów

czy tego, owego - tu, tam - niedowozu

czy powiem Ci - idź

czy powiem - obozuj

„rozpasać się" - krzyknę - na środku sowchozu

czy, „dozuj" - poproszę

czy, „pozuj"

Rozumie - węgorzu

na morzu współbieżnych piskorzom perkozów

Rozumie - Ty, mnie wyrozum

Cokolwiek

Ja - Tobie,

dla Ciebie,

nie zrobię -

-         to zrobię

tylko

przez rozum.


I jeszcze -

-         myśl moją niejedną dogoni

wrażenie, że Rozum -

- wie o nas

ciut więcej

niżeli my - o Nim

Dlatego, nie myślę

pod byle pretekstem

Ja - zmyślam

A - zmyślę -

- więc jestem.


I aniśmy się nie obejrzeli jak doszliśmy do przedkurka i doświtka.

Ale o tem, jeśli pozwolisz - potem. Czeka na mnie południowa Szwecja. Czyli Szczecin.


                                                                                     Andryou



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

sobota, 24 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  1 794 973  

Polecamy



Książka "Jak trwoga to do bloga 2008/2009" jest wydaniem w formie książki drukowanej zapisów z blooga, jaki Magda Umer i Andrzej Poniedzielski prowadzą wspólnie od 2006 roku. Książka obejmuje okres dwóch lat 2008 i 2009. Jest to pierwsze wydanie w formie książkowej wpisów z tego okresu

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O moim bloogu

MAGDA UMER reżyser, scenarzystka, piosenkarka, aktorka, autorka recitali nie tylko własnych i widowisk poetyckich ANDRZEJ PONIEDZIELSKI poeta liryczny, konferansjer satyryczny

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1794973

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl