Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 641 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Imagine

poniedziałek, 23 kwietnia 2007 12:41

                                                                            

Imagine,  

i znowu nastąpiła bolesna, przynajmniej dla mnie, przerwa w naszej korespondencji. I znów, mogę próbować uzasadniać to pisemne milczenie moją zajętością. Mogę próbować ? Prawda ? Tym bardziej, że większości tych zajętości jesteś świadkiem albo sama ich równie doświadczasz. Choćby taki koncert jubileuszowy Grupy MoCarta. W Krakowie, w ramach PAKI. Oboje byliśmy gośćmi tych czterech młodych ludzi. Obok wielu innych gości. Bo byli i Pan Waldemar Malicki i Piotr Bałtroczyk i Artur Andrus i Katarzyna Pakosińska i Katarzyna Zielińska i wielu jeszcze. Po całym zabiegu koncertowo-telewizyjnym powiedziałem dostojnym jubilatom, że wszyscy ci goście byli im potrzebni umownie. Być może naraziłem się komuś ale rzeczywiście tak myślę – bo oni sami, Grupa MoCarta są w stanie wzruszyć, rozbawić, do uniesień doprowadzić dowolną ilość publiczności, w dowolnym miejscu i w dowolnym wymiarze czasowym. Tak kulturalnych, acz diabła nie pozbawionych, tak wirtuozersko przygotowanych, acz w dystans do samych siebie wyposażonych ludzi spotyka się nie często. I z tego z nimi spotkania, kiedyś przed laty – cieszę się bardzo. Pracowaliśmy razem kilkakrotnie i zawsze była to miła praca. Bo nie znojny trud a radość tworzenia, radość współprzeżywania na próbach i na scenie. Widz, myślę ma z takich działań radość niejako podwójną. Bo prócz profesjonalnie artystycznej także i tę wyczuwalną radość współtworzenia. A to wstępnie ośmiela do uśmiechu. Moja, artystyczna i koleżeńska miłość do Grupy MoCarta jest tak wielka, że boję się jej okazywać by im nie zrobić czego złego w ich drogie instrumenty. Sam byłem zdumiony ogromem tego uczucia bo oto ja patrzę co ja robię, a ja zgadzam się na wykonanie pewnej piosenki w przebraniu żabki. Większą miłością do jubilatów wykazał się tylko Artur Andrus, który przebrany za bociana był tak kompletnie, że mógł albo odlecieć albo poczekać na zainteresowanie ze strony firmy Atlas.

W czasie mojego korespondencyjnego milczenia jeszcze, do czego Ci się Imagine przyznaję, naigrywałem się z Wolności. Tak sobie myślę, że po części dlatego, że pewnie bardzo to drogie mi pojęcie. Mówiłem mianowicie, że ta ostatnia naniesiona przez obecną demokrację wolność słowa na przykład – nie podnieca mnie zbytnio. Bo ja zawsze mówiłem wolno. Zawsze też po swojemu rozumiałem prawa fizyki. Na przykład „zasada zachowania energii” – ja stosuję ją w znaczeniu – zasada zachowania energii na później. Stąd bierze się taka moja pewna statyczność. A nawet okazjonalna stateczność. To wszystko naprowadziło mnie na pomysł - czy by się nie ubiegać o przyznanie mi statusu STATUI  WOLNOŚCI  IV RP. Co Ty na to ? Lobbowałabyś za tym ?

Na usprawiedliwienie tej mojej głupoty mam tylko to -          

Bo Wolność – to nie jest port

Nie adres i nie – przystań

Bo Wolność to musi taka być

Żeby z Niej nawet…

…nie skorzystać                                                                   

Andryou


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (24) | dodaj komentarz

Andryou

czwartek, 12 kwietnia 2007 16:30

                                                                            

Wielki Nocny PISzęcy, wielbicielu Zajęcy! 

Zanim ONI zrobią ci  to z combrem, ja wyleję   kubeł zimnej wody. Nie tylko dlatego że dzisiaj Lany Poniedziałek ! Chcesz być od polityki daleko, a koszyczek paprzesz! OJ, Andryou!

- Nie po to od lat  nie oglądam i nie słucham środków musowego przekazu, żebyś ty mi tu nagle o … I to w  Wielką Noc, kiedy wszystko prawie  wstaje z martwych i ma zamiar zmieniać się na lepsze.

Nie wciągniesz mnie w pisanie o pisankach… Siedź se lepiej folkowo na tym czymś i patrz w słońce z Zającem, a nie deliberuj po próżnicy.  Pokrzyknij czasem  ludową przyśpiewką, bo to rozpogadza, chociaż   nie uwierzę, że tańcowałeś z kimkolwiek …Never Greeny nie tańczą.

A na mojej wsi wszystkie pąki pęcznieją, chociaż zimno. Ptaki moszczą sobie gniazda i zbierają co tylko można . Nawet gubiący sierść, dobrze ci znany  kolega Markotny, jest dostawcą ocieplenia niejednej budki.

W przyrodzie nic się nie marnuje… Współ sobie żyję z wiosną, ale nie tylko. W porze emitowania głównych  wydań wiadomości z kraju i ze świata, chodzę  na przykład  do teatrów. Zamiast oglądać  mniemanologów  w garniturach i krawatach, dyskutujących od lat  o wyższości Świąt Wielkanocnych nad Świętami Bożego Narodzenia lub odwrotnie –oglądam ciekawe przedstawienia  o kondycji człowieka w dzisiejszym świecie. Człowieka i człowieczeństwa.Widziałam ostatnio dwa bardzo różne światopoglądowo i estetycznie, ale bardzo ciekawe i ważne spektakle. Krysia Janda zabrała mnie  do TR, czyli Teatru Rozmaitości na „Anioły w Ameryce” Tony Kushnera, w inscenizacji  Krzysztofa  Warlikowskiego. Co scena-dech w piersi zapiera.  Co aktor- to brylant.  Zbrukany  i wyszydzany dzisiaj problem odmienności seksualnej,  mrocznych problemów ze sobą i rzeczywistością. Sceny Joego  z Hannah (Maćka Stuhra ze Staszką Celińską), czyli syna , który postanawia powiedzieć mamie, że jest gejem, nie zapomnę  do końca życia, lub do początku Altzheimera. Jak to jest zagrane!!!          

Tylko nie liczenie się reżysera z możliwościami starych i schorowanych kręgosłupów, próbujących utrzymać ciało (przez sześć godzin!!!)na najbardziej niewygodnych krzesłach  świata, powoduje że bardziej bolał mnie ten wieczór niż poruszał. Krzyż pęka mi  do dzisiaj! Może w Ameryce widzowie mieli wygodne leżanki?…U nas  nieśmiało sugerowałabym skróty oraz zamienienie się na krzesła, choćby  z posłami na Wiejskiej. 

Za mistrzostwo adaptacji uważam natomiast „Fausta” Johanna Wolfganga von Goethego dokonane przez  Janusza Wiśniewskiego, który razem z aktorami Teatru Nowego z Poznania, zawitali do Warszawy, na jeden tylko spektakl. Reżyser, od lat już właściwie, robi autorskie przedstawienia o „pędzie świata w ciemnym kierunku.” Jest wizjonerem i  mistrzem skrótu. Nie upraszczania.

Aktorzy nigdy nie mieli u niego łatwego życia, ale jakże się ten ich trud opłaca! Bohaterem  wieczoru  był ,miedzy innymi, właśnie Czas Wielkanocy, po złożeniu do grobu i przed świtem Zmartwychwstania. Wspaniała muzyka Jurka Satanowskiego i ostatnie już kostiumy kochanej  Irenki Biegańskiej.

Andryou, o tylu sprawach chciałam ci jeszcze napisać, a  już przekroczyłam przestrzeń do zagospodarowania… 

I o Leonardzie Cohenie, którego pierwszy raz w życiu widziałam i słyszałam „na żywo”, i o 45-leciu Radiowej Trójki, która wraca do dawnej formy i o „Autobiografii na cztery ręce” Jerzego Giedroycia. Może innym razem. A może po prostu bezpośrednio, bo zaczynamy kolejną trasę z „Chlip- Hopem”. 

I naprzebywamy się ze sobą  jako Rolling Songsi, jak  nazwałeś nasz ulubiony skład  3+1, czyli  Wojtek B, Małgosia BO, ty i ja … jeszcze chciałabym tylko zdążyć obejrzeć  wystawę malarstwa Józefa Czapskiego. A może wybrałbyś się na nią ?W Zachęcie. Czynna do 22-go kwietnia! Zaprawdę powiadam :- tylko Sztuka  i Natura mogą  nas uratować.

Czyli  Sztuka i (niech już  będzie Ci i Marysi Czubaszek) kreatywnie płochliwy  Zając. Może być nawet lekko nietrzeźwy z tego całego ambarasu i zdezorientowania. Byleby mniej palił. 

                                                              Tako rzecze Imagine.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

fot

czwartek, 12 kwietnia 2007 16:28

Leonard Cohen w studio im.Agnieszki Osieckiej!

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  1 831 085  

Polecamy



Książka "Jak trwoga to do bloga 2008/2009" jest wydaniem w formie książki drukowanej zapisów z blooga, jaki Magda Umer i Andrzej Poniedzielski prowadzą wspólnie od 2006 roku. Książka obejmuje okres dwóch lat 2008 i 2009. Jest to pierwsze wydanie w formie książkowej wpisów z tego okresu

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

O moim bloogu

MAGDA UMER reżyser, scenarzystka, piosenkarka, aktorka, autorka recitali nie tylko własnych i widowisk poetyckich ANDRZEJ PONIEDZIELSKI poeta liryczny, konferansjer satyryczny

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1831085

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl