Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 805 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Imagine,

poniedziałek, 31 maja 2010 11:28






Imagine,


Czytając Twój ostatni list złapałem sie na tym, że i ja myślę o upływie czasu. „Złapałem się" - to nie najszczęśliwsze określenie - bo ja nigdzie nie uciekam. Nie przed sobą. Owszem, umiem uciec, a nawet umiem uciec siedząc czy stojąc. Ale to przed innymi. Nie przed sobą. Od dawna już nie uciekam przed sobą. Wiem, że to męczy podwójnie. Bo uciekającego i goniącego. Czyli ich - nas obu. Czyli mnie.


To może - spotkałem się. Spotkałem się na tym, jak myślę o upływie czasu. Dawniej, myślenie o upływie czasu uważałem za jeden z głupszych sposobów spędzania czasu. Ale „dawniej" to ja byłem młody. Najpierw - bezwzględnie młody, potem względnie młody. Ale młody. Wtedy kontakt człowieka z czasem jest niezobowiązujacy, niekrępujacy. Wzajemnie. A dziś. Dziś przypomniałem sobie, że już kiedyś poszukiwałem takiej funkcji czasu, takiej jego wady i zalety - zawadolety takiej, która na młodych i niemłodych, działała by jednako. Bo czas młodym i niemłodym płynie inaczej. Inaczej jednym i drugim cyka, tika, mija. Ale niechby było coś z tego czasu  - co działo by się, odczuwalne było dla młodych i nie - jednako. I może znalazłem coś takiego. Coś, co czas robi dla wszystkich. Jednako.


Ty, dziewczyno

Z ufną miną na swój temat

Szczęście jest na całym świecie

Ale w lustrze

To go nie ma

Proszę - Pani

Która za nic

I niczego

Nie chcesz przeżyć

Wie już czas

Że to Ty masz

Że Ty masz klucz od tej wieży


         Bo nad nami

Wieczorami

A i w nas

I obok nas

Szumi czas, szumi czas

Szumi czas


Ty chłopczyno

Z własną igłą w każdy temat

Nie napawaj się czym słodkim

Porusz się

Poznajże tę dziewczynę z pierwszej zwrotki

Proszę Pana

Wczoraj z rana słyszał Pan młodości echa

Wiemy to, bo widział ktoś

Jak Pan znowu się uśmiecha


         Bo nad nami

Wieczorami

A i w nas

I obok nas

Szumi czas, szumi czas

Szumi czas


 Idę. Bo coś szumi, tu, gdzieś blisko. Zobaczę, sprawdzę co to takiego.


                                                                  Andryou


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (19) | dodaj komentarz

Andryou,

środa, 26 maja 2010 20:33







Pęcice Nieduże

26maja 2004 roku


Wyznam   Ci   Andryou odważnie,

że tak długa cisza bolała.     

Kraj w najwyższym stopniu zagrożenia powodziowego, więc zaczęłam  się bać, że i Ty bezradny i na jakiejś tratwie.

Już upatrzyłam sobie ratunkową amfibię, a tu wiadomość, że żyjesz, tylko zajmowałeś się obserwowaniem wydarzeń i dochodzeniem do wniosku, że nie o to chodzi by złapać króliczka. Nie wiedziałam, że dopiero w  Pacanowie uświadamiają takie rzeczy.

 


Gdybyś przypadkiem był ciekaw co ja przez ten czas robiłam, oprócz niepokojenia się i zbierania odzieży dla powodzian, to spieszę donieść, że intensywnie pracowałam. W teatrze.

Dzięki Krysi i Agnieszce przeniosłam się do innej epoki.


 

 

 Do roku 1983 - go i stanu wojennego. Kartek na mięso, godziny milicyjnej i  życia w kuriozalnym kraju.

4 czerwca w „OCH Teatrze" - premiera „Białej Bluzki"Agnieszki Osieckiej. W roli głównej Krystyna Janda. Wydanie drugie i (mam nadzieję) nie pogorszone. Na pewno inne, niż to przed laty.

Wiesz o tym, że to „Biała Bluzka „właśnie, w noc sylwestrową 1986 roku,  inaugurowala otwarcie Sceny Na Dole, w Teatrze Ateneum, której dziś jesteś gospodarzem?


Gdybyś nie widział tego przedstawienia wtedy, nie czytał książki, albo po prostu zapomniał o czym to było, spróbuję opowiedzieć.

Jest to historia kobiety ("a nawet osoby", że zacytuję klasyka),  uwikłanej  w politykę, historię, prawa społeczeństwa - a nie znoszącej polityki, historii, jakichkolwiek praw  i nie próbujacej nawet rozumieć  społeczeństwa. Dzikiej i osobnej.

 Nie nadającej  się do świata, w którym przyszło jej żyć.

 Ma chorą duszę i  zapalenie osobowości. Nie umie trwać w żadnym związku, a cierpi, że jest samotna. Pragnie być kochana, a nie potrafi kochać. Nie potrafi także rozstać się z alkoholem; tylko jemu właściwie jest wierna.

Zmieniłam trochę adaptację, bo opowiada to dojrzalsza osoba, ale ta dojrzałość dotyczy jedynie wieku metrykalnego. Agnieszka przecież odeszła od nas jako niedojrzała, 60 -letnia dziewczyna.  Wymieniłam także kilka piosenek i tych, śpiewanych w całości i tych nuconych we fragmentach. Już nie mogę się doczekać tego, jak to będzie przyjęte przez młodsze pokolenie, dla którego jest to historia prawie równie odległa, jak bitwa pod Grunwaldem. Janusz Bogacki cudownie akompaniuje, Krysia gra wspaniale, ale to nie nowina.

Uświadomiłam sobie  przy okazji tej pracy,  jaka otchłań czasu minęła od tamtej premiery. Kiedy robiłam poprzednią adaptację  istniała jeszcze w naszym kraju cenzura! Za swoje największe zwycięstwo uznaję przeforsowanie listy podarków, jakie otrzymał Józef Stalin na 60 - te urodziny. Cenzor nie chciał tego puścić, Agnieszka nie miała  już siły walczyć i powiedziała, żebym Józefa Stalina zamieniła na Chińskiego Cesarza.

- Za Chiny tego nie zrobię! -  krzyknęłam  i zmieniłam Józefowi Wissarionowiczowi imię na Włodzimierz, tłumacząc cenzorowi, że Włodzimierz Stalin to postać fikcyjna. Przecież nikogo takiego nie było, mówiłam. Cenzor osłupiał, a  potem wyraził zgodę!

A teraz ucieszę Cię Agnieszkową listą podarków, jakie otrzymało „Słońce ludzkości" na 60-te urodziny:

1. Angora perska wysadzana diamentami, wykonana przez robotników tulskich.

2. Ciupaga szmaragdowa, służąca do jedzenia kawioru w warunkach górskich.

3. Dywanik pod łóżko, utkany przez robotnice republik nadbałtyckich.

4. Halina z Brześcia.

5. Jońskie Morze.

6. Korona zapinana z tyłu na suwak mechaniczny.

7. Peruka z kruka.

8. Ryś nakręcany na gumce.

9. Waciak ze złotogłowiu, całkowicie wykonany przez robotników rumuńskich.

10. Yeti w czapce, całkowicie wypchany przez kołchoźników okręgu tumskiego.

11. Zadora Dunkan, zdetronizowana , pozbawiona „i" oraz kropki nad „i".

12. Żywa żaba.

13. Źrebię o dwóch głowach.


Zapaliłam się do tej pracy.

Który to już raz sztuka ratuje mnie przed poczuciem kompletnej beznadziei. Emily Dickinson jest autorką mojego ulubionego zdania:

„Na każde życie musi napadać jakiś deszcz". Czyli na nasze także.




Życzę ci, żebyś

1. odnalazl to „coś",czego tak intensywnie szukasz.

2.  porozumiał się z kim się da porozumieć.

3. i żebyś ewentualnie dalej żył.

                                                              Imagine


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Imagine,

poniedziałek, 24 maja 2010 12:14






Imagine,


Wydarzenia ostatnie, mniej ostatnie a czasem i ostateczne sprawiły, że pomyśliwałem znowu. Pomyśliwałem - filozowałem. Filozowanie, w moim odczuciu, to układanie myśli według zasady - nie chodzi o to by złapać króliczka ale, by dojść do Pacanowa. Czyli - Nie nadążę za światem ale „coś" muszę wiedzieć, by dalej, ewentualnie żyć.


I obserwowałem. Powódź na przykład, będącą fragmentem ogólnej powodzi nieszczęść jaka dotknęła naszą ojczyznę. I inne. Wydarzenia. I ludzi. Obserwowałem - w mediach. Media osiągnęły, u mnie - w moim Pacanowie stan niewiarygodnej niewiarygodności - porównywalny z okresem późnego Gierka. Ówczesną Ideologię - stojącą przed Informacją zastąpiła Sensacja - jakże wdzięcznie i niepostrzeżenie stojąca dziś przed Informacją.


I społeczeństwo obserwowałem. Celowo nie używam słowa - Naród - bo nie spotkałem sie do tej pory. Społeczeństwo. I raz myślałem, że ziścił się oto sen Lenina o społeczeństwie bezklasowym - obserwowałem bowiem szereg zachowań pozbawionych klasy. A potem znowu zauważałem szereg zachowań z klasą. I śmiałem się. Złośliwie. W kierunku Poronina.

To - pomyśliwałem sobie - może tych społeczeństw jest kilka.

Chciałbym kiedyś - pomyśliłem, sam zaskoczony tą ciągotą - znaleźć swoje. Moje - znaczy.



Myśli związane słów kokardą

Raczej darmo - - oddajemy.

Biegamy dużo i na darmo

I na darmo

Udajemy


Mogą nas zabrać w drogę każdą

Pod byle niebem, byle gwiazdą

Zasypiamy

Zasypiamy


Odnajdźmy Złotą Jabłoń

Niech przed głupotą nagłą

Ta jabłoń chroni, studzi

Rozgrzane skronie ludzi.


Miejmy choć jedną zmowę jawną

Życiodajną

I promienną

Jakąś nadzieję jednostajną

Nie odświętną

Nie wiosenną

I niech nam złote jabłka kradną -

- miejmy cienistą Złotą Jabłoń

Odnajdziemy?

Odnajdziemy?


Znajdziemy Złotą Jabłoń

Niech przd głupotą nagłą

Ta jabłoń chroni, studzi

Rozgrzane skronie ludzi.


                                                               Sen ? A niechby i sen.


                                                                           Andryou

                                                              (Pacanów. 22 maja.2010)



Podziel się
oceń
1
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

sobota, 24 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  1 794 984  

Polecamy



Książka "Jak trwoga to do bloga 2008/2009" jest wydaniem w formie książki drukowanej zapisów z blooga, jaki Magda Umer i Andrzej Poniedzielski prowadzą wspólnie od 2006 roku. Książka obejmuje okres dwóch lat 2008 i 2009. Jest to pierwsze wydanie w formie książkowej wpisów z tego okresu

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O moim bloogu

MAGDA UMER reżyser, scenarzystka, piosenkarka, aktorka, autorka recitali nie tylko własnych i widowisk poetyckich ANDRZEJ PONIEDZIELSKI poeta liryczny, konferansjer satyryczny

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1794984

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl