Bloog Wirtualna Polska
Są 1 253 802 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Imagine,

piątek, 26 czerwca 2009 13:45






Imagine,


Dziekuję Ci za list i pomieszczone w nim doniesienie o otwarciu otóż Publicznego Cyfrowego Archiwum Agnieszki Osieckiej. Pewnie przegapił bym ten fakt, bo moja wątła łączność z Ojczyzną - latem wątleje jeszcze bardziej. Na korzyść ewentualnego wzmożenia łączności z sobą samym. Można to oczywiście nazwać egoizmem, egocentryzmem a nawet egolitaryzmem. Można. A nawet trzeba. Ja nazywam to - wypoczynkiem. Dobrze że dowiedziałem się o tym od Ciebie i jeszcze opatrzone stosownymi fotografiami, bo w codziennym chluście wiadomości mógłbym uinternetowienie z internowaniem pomylić. A sama wiadomość o uinternetowieniu Poetki jest z gatunku tych co to - „nie wiem czy się cieszyć". Bo to z jednej strony dobrze, że łatwość dostępu do twórczości i osoby - kogoś kto bez wątpienia „wielką potką był". A z drugiej ? - właśnie... Z drugiej strony jest - trzecia strona. Trzecia strona medalu - rzec by można. Owa trzecia strona medalu to określenie, które szczególnie w przypadku osób tworzących wydaje się przydatne. To obszar gdzie łączy się tzw. Życie i tzw. Twórczość. Jedynie szkolne łączenie tych aspektów w słynne „ Życie i Twórczość ..." wydaje mi się jako tako uzasadnione. A i tak, uczeń przytaczając w takim wypracowaniu, a to fakty z życiorysu wielkiego twórcy, a to fragmenty jego twórczości - ma umowną świadomość pisania o jednej i tej samej osobie. Ale, umówmy się - uczeń to on i tak ma umowną świadomość. Ale ileż to naukowych, a i z lekka beletryzujących „problem" opracowań. Ileż to żmudnych udowadniań jak dziecięcy upadek twórcy na przydomowej ślizgawce odzwierciedlił się w napisanym w podeszłym wieku tomie „Chłód duszy". A nikomu do głowy nie przyjdzie, że jedynie z przyczyn obyczajowych - twórca, w tym tytule „p" na „sz" zamienił. Wiem - „poszłem po bandzie" jak mawia młodzież. Ale po pierwsze chyba lubię ten ortopedyczny zgrzyt a po drugie chodzi o tę trzecią stronę medalu. Niechby ona sobie była nietkniętą. Dla mnie -odbiorcy Wszelkiej Wielkiej Twórczości - ta twórczość jest po to i na tym jej wielkość polega i po to ją poznaję i chłonę by było jej we mnie jak najwięcej. By dowolnemu stanowi mojej duszy odpowiadał - umiał go nazwać, a czasem tylko mgłą pogodnego niezrozumienia otoczył - wiersz, czasem tylko jego fragment. Wiersz, czasem tylko jego fragment. Wiersz Mickiewicza, Białoszewskiego, Osieckiej. Przybory, Gałczyńskiego, Petrarki. Ja od twórcy nie wymagam by jego twórczość była Prawdą. Ja od twórcy spodziewam się tylko tego by jego twórczość była Naprawdę. Również w znaczeniu „fraszka - Na Prawdę". Ja nie chcę prawdy ogólnej, ciągłej, bezwątpliwościowej. Ja zadowolę się prawdą chwilową. Ta bardziej do życia mego duchowego pasuje. Bo Ono - samo chwilą i z chwil się składa. To chyba lepiej zaznać szczęścia chwilowego dopasowania prawdy do życia niż za jaką ogólną - niedoganialną gonić. Prawdą.

Tak sobie umamrotałem powyższe wokół PCA Agnieszki Osieckiej.

A że „ogół ogółowi nie równy" ? O! Tak. Jak najbardziej tak.

A jeszcze ogół + internet = nieszczęście gotowe. Starożytny i coraz bardziej starożytniejący filozof powiedział w swej starożytności - „reszta jest milczeniem". Wyznaczył w ten sposób strefę ciszy koniecznie potrzebnej. Ciszy niezbędnej dla zdrowia - Człowieka, Ludzkości.


Zawróćcie mnie

z tym myśleniem

Zawróćcie

jeśli źle mniemam

bo żadnych kłopotów nie mam

Z - gdy tylko jest po co - zawróceniem

Zawróćcie

z domniemania

że internetowi zawdzięczam

iż „reszta jest miałczeniem"


Ale pamiętam jak wyposażyłem swoje auto w GPS. W radosnym autodebiliźmie jedziłem zadowolony, że oto ktoś/coś śledzi mnie na własne moje życzenie. Aż dnia pewnego przejeżdżałem przez Gorzów Wlkp. Na samym środku mostu przerzuconego przez rzekę Warta, mój GPS głosem stanowczym ale i nie pozbawionym przecie troski, powiedział - „ostro skręć w prawo". I wrócił spokój. Spokój w traktowaniu wynalazków. To i z internetem pewnie „wszystko się ułoży". Wiem, że powyższe zdanie najbardziej wiarygodnie brzmi w ustach doświadczonego grabarza, ale i w moich jaśnieje pewną nadzieją.


Imagine, dziękuję Ci jeszcze za wiersz przedurodzinowy ale czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego jak Ty mnie obciążyłaś. Pomijam już fakt że kamizelki ratunkowej z definicji nie powinno się obciążać. I dla mnie nasze korespondowanie jest działaniem pomocowym. I pomocnym. Ale to jednak twórczość. Z całym zachowaniem proporcji względem tego co o twórczości prawdziwej namamrotałem powyżej. Ale jednak twórczość. A jeśli tak to nie może być przecie ratunkowa. Nie może być w „razie czego", w stanie ciagłej gotowości. Twórczość przecie jak mało co bardziej - wyposażona jest w ów „kluczowy guzik". W twórczości, to nawet jest chyba „Kluczowy Guzik Kluczowy". I tam, pod tym Guzikiem są właśnie „chyba ja", „uporządkowanie" i „w pół zdania". I właśnie o tym miałem pisać a Ty mi tak zaSOSiłaś temat, że teraz nie wiem jak ja to napiszę. Ale, że życzysz mi dużo zdrowia - to może napiszę.


                                                                                               Andryou



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Andryou!

wtorek, 23 czerwca 2009 21:11





23 czerwca 2009 roku


Andryou!

Podobno nastało lato. Na razie się ukrywa, bo za oknem  nic na to nie wskazuje, ale dzieci już myślą o wakacjach. Nawet bardzo duże dzieci.

Bardzo duże dziecko, czyli syn mój, typu Franek, wyjął wczoraj swój strój nurkowy, żeby przetestować sprzęt przed nurkującymi wakacjami  na Helu. Zanurzył się w naszym przydomowym akwenie, pesząc mieszkające w nim ryby i doszedł do wniosku, że jest zaniepokojony kluczowym guzikiem. Kiedy zapytałam co to znaczy, powiedział, że to jest guzik zaworu dodawczego, który wpompowuje powietrze do kamizelki ratunkowo- wyrównawczej.

 Będzie musiał się nim zająć.Tym KLUCZOWYM GUZIKIEM.

Jak się okazuje są  w życiu zajęcia, o których się filozofom nie śniło.


 



Kluczowy Andryou!

Zwierzasz mi się literami, że męka twórcza Cię „nie dotyczy".

Dyć „męka twórcza" to właśnie to, co opisujesz jako

przede twórcze krążenie, zwane inaczej inteligentym o....laniem się.

Moim zdaniem.

Agnieszka Osiecka pisała w wierszu pt: „Spotkanie autorskie":


„- Czy pani tak to wszystko pisze z życia?

- Z życia.

-A łatwo się pani pisze?

-Łatwo.

-A łatwo się pani żyje?"

...

No właśnie...

A propo's Agnieszki.

Kilka dni temu,18- go czerwca, w teatrze Polonia w Warszawie, odbyła się uroczystość otwarcia Publicznego Cyfrowego Archiwum Poetki.

I pomyśleć, że jedna z najbardziej nieuporządkowanych artystek na kuli ziemskiej, jako pierwsza będzie miała uporządkowany swój dorobek w świecie wirtualnym.

Przede wszystkim dzięki pani Prezes, fundacji „Okularnikow", Agacie P, która podjęła taką śmiałą decyzję.



Ja bym się trochę bała. To znaczy nie bałabym się podjęcia, ale wahałabym się z tak szybkim udostępnianiem szerokiemu ogółowi. Bo ogół ogółowi nie równy.

Chociaż myślę, że Agnieszka nie bałaby się tego, co sobie  Ogół o Niej pomyśli. Była zawsze ponad strasznymi mieszczanami.


Pracowano  nad tym archiwum miesiącami, jeśli nie latami.


Moja ulubiona Magda Nosal przez ostatnie miesiące prawie nie spała i nie jadła. Dowiedziałam się właśnie, że została mianowana Dyrektorem Archiwum.

 



Niewykluczone. że to będzie moja ulubiona pani dyrektor.

Zbierają tam i gromadzą wszystko co dotyczy Agnieszki. Fotografują, dygitalizują, no mówię Ci Andryou, co tam się dzieje! Dwudziesty drugi wiek! Ja bym ich wysłała do zielonego pokoiku Agnieszki Osieckiej  w Rucianem - Nidzie, gdzie  na zielonej ścianie nauczycielka, pani Mariola Grochowska wykaligrafowała przepięknie fragmenty piosenek Agnieszki:



A zielono jest w tym roku, jak nigdy.  Liście lubią deszcz.

Andryou!

Przed nami wakacje.  Oby to nie był Lipudzień.

Pora kończyć porę deszczową. W końcu  Lipiec, to Twój miesiąc urodzinowy. Może wyślę Ci już wierszyk, jako forpocztę życzeń:


Andryou!

Kamizelko moja ratunkowa!

Bądź mi zdrowa!


                                                        Imagine


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Imagine,

wtorek, 16 czerwca 2009 16:55




Imagine,


Maździernik i Czerwopad - to nowe nazwy miesięcy, jakie proponuję w miejsce dotychczasowych - Maj i Czerwiec. Pozostając w stanie chłodnej z mokra nadziei, że kolejny miesiąc nie zmieni sie w Lipudzień - spieszę, choć może niechyżo z odpisaniem Tobie.


„Męka twórcza" - powiadasz. Nie śmiem stawać, nawet ,w szeregu osób noszących się z niejasnym zamiarem stanięcia w jednym szeregu  z osobami tak jasno-mądrymi jak Pani Maria Janion. Ale, a może właśnie dlatego na hasło „męka twórcza" reaguję z lekkim zażenowaniem ale i szczerością - „nie dotyczy". Bo ja, rzeczywiście nie męczę się tworząc. Albo inaczej - ja, tworząc - nie męczę się. Ja mogę po tzw. akcie twórczym odczuwać zmęczenie. Ja mogę męczyć się samym - do twórczości się zabieraniem. Tym obchodzeniem po raz nie wiadomo który decyzji - siadam i piszę. Tym skwapliwym, z naciskiem na „kwa", bo właśnie kaczemu podobnym, wynajdywaniem dziesiątków pustych ruchów - pretekstów do niepisania. Gdyby przyznawano jakieś Oskary w kategorii „inteligentnego o...ania się" - byłbym napewno w gronie nominowanych. Gdybym spożytkował na samą twórczość tę ilość wysiłku intelektualnego, którą na omijanie twórczości wydatkuję to...?


- no nie wiem właśnie co. Straszną jest wizja, że oto księgarnie i biblioteki w naszej Ojczyźnie są czynne całodobowo nie z powodu polityki kulturalnej Państwa ale z powodu niemożliwości domknięcia drzwi - bo, wręcz „wylewają" się z tych świętych placówek książki mojego autorstwa. Straszna to wizja i szczęśliwie nierealna. I moja niechęć do wycinania lasów jest tylko jednym z powodów jej nierealności. A moje krążenie wokół twórczości stoi na straży owych lasów i prawdopodobnie, równie rabunkowej eksploatacji mnie - przeze mnie. Dawno już zauważyłem, że o tym co we mnie się dzieje, nie tylko nie ja decyduję ale i nie ja powinienem decydować. Są, we mnie mądrzejsi ode mnie. Ode mnie - Pana Zawiadowcy. Który założywszy strojną czapkę dokonań na głowę, w biało - zielony lizak z dziurką niedalekiej przyszłości wyposażon, mówi - no Rozumie mój, Duszy moja, Serce me - otóż pisać będziemy, tworzyć. A i wy - Pamięci moja, Wyobraźni moja - w stanie gotowości bądźcie. Cały Wy - Organiźmie mój - gotowi bądźcie. Tworzyć, rozumiecie będziemy. Bo, rozumiecie, nie tyle otrzymaliśmy, ile daliśmy, mianowicie, rozumiecie - zaliczkę. Zaliczkę Obietnicy. To znaczy Obietnicę, rozumiecie - dałem ja - Pan wasz i Zawiadowca. No ale chyba nie zostawicie mnie z tym samego. Co ja sam mogę. I Organizm cały w niejaki strach popada. Bo On wie, pamięta, że taka „twórczość" - to zawierucha. Wie, że abordaż trudno nazwać umową bilateralną. Wie, że sowiecka armia wyzwolicielka to przy tym co za chwilę będzie się działo - zastęp od-ogniskowanych, bez-mapnych harcerzy w deszczu. I nawet Zawiadowca Pan - wie, domyśla się niejawnie, że potem uwiozą łupy pociągi pod niespecjalnym nadzorem.


Poddemonizowałem trochę. Ale celowo. Bo od dawna już wiem, że to moje przede-twórcze krążenie, to owszem, przejaw gorączkowej krzątaniny Organizmu, ale po to by stworzyć optymalne warunki do samego tworzenia. Kiedy to się już wszystko po-dzieje, kiedy usunięte są wszystkie wewnętrzne przeszkody - czas na przeszkody zewnętrzne. Tu jakby łatwiej. Tu - jednako istotne jak i bagatelne są - człowiek, radio za ścianą, czy mucha brzęcząca lewym skrzydełkiem bardziej.


Kiedy i to, wszystko, we mnie, ucichnie samo tworzenie jest miłe. Dobre. Rozjaśnijące. Mnie. Ale i wszystko dokoła. I samo tworzenie jest tak naturalne, że aż boję się używać tego określenia - tworzenie. „Tworzenie", „tworzenie" - ot tak tam, pisze się coś. Właściwie samo. Się pisze.


To jakaż tu „męka twórcza"?


Imagine, pozwól, że o innych sprawach poruszonych przez Ciebie napiszę może w kolejnym może liście.  Te sprawy inne to „uporządkowanie", „ w pół zdania" czy „chyba ja".


Łączę pozdrowienia i życzenia cierpliwości w znoszeniu umownej czerwca pogodności.


                   Czerwcu, Czerwcu

                   bądźże Czerwcem

                   Podejrzenie o z-lodowa-chcenie

                   - pomówieniem

                   niech będzie

                   osz-czerwczem


                                                                           Andryou

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

sobota, 24 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  1 794 949  

Polecamy



Książka "Jak trwoga to do bloga 2008/2009" jest wydaniem w formie książki drukowanej zapisów z blooga, jaki Magda Umer i Andrzej Poniedzielski prowadzą wspólnie od 2006 roku. Książka obejmuje okres dwóch lat 2008 i 2009. Jest to pierwsze wydanie w formie książkowej wpisów z tego okresu

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

O moim bloogu

MAGDA UMER reżyser, scenarzystka, piosenkarka, aktorka, autorka recitali nie tylko własnych i widowisk poetyckich ANDRZEJ PONIEDZIELSKI poeta liryczny, konferansjer satyryczny

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1794949

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl