Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 805 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Imagine

poniedziałek, 24 września 2007 11:30

                                                                            

Imagne, 

Kiedy czytałem Twój obszerny akapit o ratunkowych półkożuszkach, naświetlaniach, naparach, dekoktach – wybacz, ale samo mi na myśl przyszło określenie - ANTRAPA. Słowo to poznałem dawno temu w Łodzi gdzie funkcjonuje ono w miejsce słowa ATRAPA. Atrapę – znałem wcześniej i rozumiałem jako zastępnik, protezę, coś co udaje coś prawdziwego. Coś – co do czegoś prawdziwego jest łudząco podobne. Przez czas pewien, w młodocianym zrywie próbowałem walczyć z tym zniekształceniem. Ale dałem spokój. A nawet zaczęło mi się to podobać. Bo – tak sobie myślałem, słowo to wprowadził do użytku człek jakiś semantycznie nie nazbyt wygimnastykowany, który „atrapę” odebrał jako zbędną wykwintność i by dać temu wyraz do tego wykwintnizmu – dodał swój. W postaci owego „n”. I tak powstała „antrapa”. I może dlatego „antrapa” bardziej mi się od „atrapy” podoba. Bo wyraża również stosunek do zastępczości, do udawania, Gorszość wszelkiej podróbki względem prawdziwości podkreśla.

I, wybacz Imagine, ale Twoje jesienne sposoby na chłód i smutek – taką antrapą mi się wydały być. Ja, rzecz jasna nie życzę Ci tego, ale można wyobrazić sobie taki oto rozwój wypadków:  Fala durnoty zalewa świat – natura, próbując to równoważyć – populację moli rozbudowuje. Mole - Twoim półkożuszkiem przekąszą. I co? Zostają ci guziki i cichy żal. A jak nasze Państwo poprosi Cię byś swetry swoje oddała, bo oto Państwo dziać zacznie wielki, narodowy szalik kibica piłkarskiego, którym chce otoczyć szyje wszystkich polaków. To co? Nie dasz ? A jak ciepłą wodę Ci odesszą w kierunku Śródmieścia bo potrzebna będzie do Akcji „Tym Razem Naprawdę Czyste Ręce”. To co? Co wtedy ?Nie chcę Cię już dłużej dręczyć. Z dużym oporem natury moralnej roztaczałem tę ponurą wizję by nieśmiało zasugerować, że prawdziwe, minimalne ale ciągle uzupełniane ciepło trzeba chyba mieć w sobie. To jeden z nielicznych uzasadnionych egoizmów. Można to ciepło pozyskiwać od innych ludzi. Ale nie inwazyjnie, nie rabunkowo. Bo to taki rodzaj ciepła, które tylko dane – ogrzewa. A znowu takich ludzi, którzy to ciepło mają i chcą je dać – nie jest dużo. To trzeba ich szukać. A szukać to ruszać się. A ruch – to też daje ciepło.Jak wszystkim odkrywcom perpetum mobile tak i mnie wrota sławy mylą się z drzwiami kliniki psychiatrycznej – kończę więc. Jeszcze wierszyk z cyklu „Rzadkie futerko” z odmiennym ale jak sądzę ciekawym jesiennie zastosowaniem słowa „antrapa” 

Czy ten smutek

Co jesienią trawiąc trapi

Rzeczywistą ma przyczynę ?

Czy też płynie od antrapy ?

 

Andryou


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

fot

poniedziałek, 24 września 2007 11:29

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Andryou

poniedziałek, 17 września 2007 11:27

                                                                            

Nominowany *Andryou!  

 

Jako pani trzech psów, w tym jednego w Zaświatach, nie zgodzę się nigdy z teorią, jakoby gęste futerko miało nas chronić przed zimnem. Przed zimnem zewnętrznym-owszem. Ale co z  zimnem wewnętrznym?!  

Emily Dickinson pisała pięknie, że na każde życie musi napadać jakiś deszcz. 

Na życie Markotnego spadło może parę kropel deszczu ale on i tak uwielbia wodę w każdej postaci.  Profesor Łyżwa przeczeka deszcz ze stoickim spokojem- jak wszystko.

Ale miałam  kiedyś psa, prawie wilczura, na którego dzieciństwo i młodość polały się hektolitry deszczu; spadł grad najpodlejszych ludzkich zachowań. Nie był idiotą a tym bardziej idiotką –a padało mu do środka przez pół życia. I nawet to, że jaśniejszą  połowę życia spędził u nas, nie wypędziło mu z oczu czarnej rozpaczy. Bambus, bo tak miało na imię moje  zezowate szczęście, obdarzony futrem nad futrami, zawędrował kiedyś pod nasz  dom z powodu miłości do młodziutkiej Łyżwy.

Romeo Bambus  -  Julię  Łyżwę   ukochał ponad wszystko na świecie, a nas się  bał, ponieważ byliśmy ludźmi. Ponad rok nie odważył się wejść do środka.  …jedzenie przyjmował łaskawie ale nawet 20-to stopniowe mrozy spędzał na zewnątrz, bod balkonem Julii…Jeremi Przybora, który razem z nami obserwował  z zachwytem to uczucie,  nazwał go psem zewnętrznym a Łyżwę  psem wewnętrznym. Dopiero kiedy  Romeo obdarzył swoją wybrankę potomstwem, łaskawie zamieszkał z nami jako głowa psiej rodziny. Bywał wesoły na krótko i znowu zapadał się w siebie. Najczęściej chował się w ciemnej wnęce, z której nas obserwował. Lubił wiedzieć że jesteśmy i to mu wystarczało. Gdyby żył i przeczytał Twoje bibrzenie, pokiwałby tylko swoim czarnym łbem i powiedział: oj , Andryou, Andryou - co Ty wiesz o Smutku?! Na Twoje życie jedynie nakapało, namżyło, a jeśli nawet coś więcej, to otoczony byłeś parasolami ochronnymi , gotowymi do rozpostarcia w każdej chwili. Jesteś smutnym z natury, bo niepotrzebnie za dużo myślącym, dzieckiem szczęścia”

…Tak  by On do Ciebie monologował.

I Ty rzeczywiście możesz spokojnie wyhodować sobie jakąś małą melancholię , jako szczepienie ochronne. Ale pamiętaj,  że u niektórych na takie szczepienia jest już za późno. Oni muszą ratować się końskimi dawkami światła i ciepła. Lampy, reflektory, ogniska, kominki, sauny, ciepłe kraje, ciepli ludzie, ciepłe bułeczki, ciepłe kolory, ciepłe kaloryfery, ciepłe kołdry, ciepłe pluszowe misie, owieczki, zające,  ciepłe szale, ciepłe swetry, ciepłe półkożuszki, gorące buliony, herbaty i czekolady ...O , już chyba trochę cieplej. 

Nawet i słońce wyszło albo mi pojaśniało w oczach od tego pisania.Jeszcze Ci tylko wyślę ciepły i piękny wiersz pani Miry Kuś pod tytułem „Szycie”:

Ach, Leokadio

- to pan Zenek

Podśpiewuje naprawiając

Moją starą

Maszynę do szycia.

I do mnie:- tyle książek…

Pani się marnuje.

Mniej czytania, więcej szycia?

- sonduję delikatnie.

Pani to ma dowcip-kwituje pan Zenek

I mruczy: całkiem jeszcze niezły

ten pani singer. Śmieję się cicho,

wzdycham: -Ach, szycie, szycie… 

 

Andryou- rzucam hasło- szyjmy pogodniej, póki się da!                                                                       

Imagine czyli ja 

 

*PS. Gratuluję Ci bycia nominowanym do nagrody Mateusza w radiowej Trójce!

„Przegrać” z Wojtkiem Karolakiem to jest naprawdę coś! A jak tam było miło z okazji tego rozdawania i wspominania. Jazzowe granie i śpiewanie na światowym poziomie, ciepły bufet, ciepły uśmiech Krzysia Skowrońskiego.Miałam nawet wrażenie ze rozdawali nam ciepłe parasole i deszcz nas ogrzewał. Na Myśliwieckiej 3/5/7 dzieją się cuda!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

sobota, 24 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  1 794 965  

Polecamy



Książka "Jak trwoga to do bloga 2008/2009" jest wydaniem w formie książki drukowanej zapisów z blooga, jaki Magda Umer i Andrzej Poniedzielski prowadzą wspólnie od 2006 roku. Książka obejmuje okres dwóch lat 2008 i 2009. Jest to pierwsze wydanie w formie książkowej wpisów z tego okresu

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

O moim bloogu

MAGDA UMER reżyser, scenarzystka, piosenkarka, aktorka, autorka recitali nie tylko własnych i widowisk poetyckich ANDRZEJ PONIEDZIELSKI poeta liryczny, konferansjer satyryczny

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1794965

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl