Imagine,
Aż tu nagle, ja słyszę, że dziś jest ostatni dzień lata. Prawda, że Cię zaskoczyłem? Nie tyle tym lata końcem co temperamentem tego zdania. Siebie też zaskoczyłem. To zdziwienie. Bo też i lato w tym roku wyszło nieco po angielsku, jakoś tak pod koniec sierpnia. A tu mi dziś mówią, że to dopiero teraz koniec. Lata.
„Niespodziewany koniec lata” – tak brzmiał tytuł jednego ze spektakli Starszych Panów. Pozwoliłbym sobie na bezczelność trawestacji tego tytułu. By dramaturgię tych dni przed-zimnych podkreślić. I jako tytuł moich rozważań wczesnojesiennych obrałbym – „Nieprzytrzymany koniec – lata”. Lata – czasownik określający z grubsza rzecz biorąc nieprzewidywalnie dużą niestabilność zachowań rzeczonego końca. Ale, czego - końca, jakiego końca ? Otóż wydaje mi się, że mamy w sobie, po wiosenno – letniej pląsaninie wiele myśli, wiele wątków, czy-to-planów, czy-to-coś. I te końce tak latają, fruwają wokół nas. Nie chodzi przecież o to by taki koniec zakończyć, uciąć, zaobrębić. Ale latać to tak nie może. Bo idzie zima. Ot, dobrotliwie powiedzieć do jednego czy drugiego wątku –
Oj ty wątku
Chodź tu wątku
Wątłyś
Osiądź na mej duszy lądku
Popląsamy sobie wiosną
od początku
Tak, by te wątki, myśli, wymyślenia, za ich zgodą, miło zbagatelizować. Zbagatelizować czasowo. Bo idzie zima. A zimą, człowiek, z uwagi na zimno powinien zajmować jak najmniejszą kubaturę. By ciepło było łatwiej utrzymać. Nie można taki rozwątkowany wejść w czas chłodu, wiatru, deszczu. Choć społeczeństwo lubi takich rozwątkowanych. Społeczeństwu, owszem estetycznie na rękę jest widok np. poety z szalikiem rozwianym. Ale że śmiertelność u poetów wysoka, i dlaczego? – to już społeczeństwo nie docieka. Ot złomu mosiężnego nazbiera, skwer odrolni, pomnik postawi, kwiat cięty złoży w rocznicę czy to śmierci czy urodzin i już. Oczywiście dotyczy to tylko poetów największych. A czyż taki poeta codzienny nie jest rozwątkowany ? Jest otóż. A poeta codzienny to znaczy – każdy. Każdy z nas. No, może prawie każdy. Rozwątkowany. A chłód czyha. Dlatego o połapanie końców apeluję. O przybliżenie wątków ku sobie.
A jednym z takich wątków jest na pewno to czego dotknęłaś Imagine w ostatnim liście. Jest taki podział – na to co robi się w czasie życia i to co robi się w międzyczasie. Czas i Międzyczas. Czas, czy międzyczas – oto jest pytanie, że posłużę się słynną dociekliwością Mistrza Williama. Każdy z nas ustala, definiuje swój Czas i Międzyczas. Czyli ustala, definiuje - odróżnia rzeczy ważne od mniej ważnych. I od tego zależy jak nam jest. I jak innym z nami. Spotykałem ludzi, również w lustrze, którzy całe życie spędzali w Międzyczasie.
No to się dopiero dofilozofowałem.
No, ale to jeden z wątków.
Wolny koniec tego wątku biorę i do siebie niosę kątku.
Niech, co chce, dzieje się
Dziś wyruszam w jesień.
Andryou


poniedziałek, 22 marca 2010
Licznik odwiedzin: 882735
| « wrzesień » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | |||||
MAGDA UMER reżyser, scenarzystka, piosenkarka, aktorka, autorka recitali nie tylko własnych i widowisk poetyckich ANDRZEJ PONIEDZIELSKI poeta liryczny, konferansjer satyryczny
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: