Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 641 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Imagine,

środa, 02 listopada 2011 13:23

 

 

 

 

 

 

 

 

Imagine,

 

Chandra – powiadasz. Ja w ogóle za tym słowem nie przepadam. A nawet nie lubię go. Denerwuje mnie. Wydaje mi się obce, powołane do życia w celach marketingowych. Podobnie jest z wszystkimi zastępnikami, czy mówiąc z naukowa – synonimami słowa „chandra“. Jest ich wiele, ale z powodu zasygnalizowanego powyżej zdenerwowania nie wymieniam ich. Zostańmy przy owym „chandra“. Chandra dzieli się moim zdaniem na „chandrę wewnętrzną“ i „chandrę wewnętrzną do użytku zewnętrznego“. Ta pierwsza jest absolutnie bezpieczna. Jest, czy raczej bywa, immanentną częścią nas samych. Jest potrzebna, a nawet konieczna – jako punkt odniesienia. Na, z dawna przecież oczekiwany wypadek – gdy radość jakaś nas nawiedzi, czy zasłyszane szczęście. Dusza, mimo, że taka niby duchowa, też ma swoją Fizykę. A we Fizyce, każdej - dążenie do równowagi to jest aksjomat. I jedyne tej Fizyki zajęcie. Dusza pozbawiona obszarów gorszego samopoczucia byłaby kulawa. Przykłady „dusz kulawych“ są. Dokoła. Poznać je po uśmiechu od-ucha-do-usznym i oczach tęskniących za cieniem wiedzy na jakikolwiek temat. Cieniem, który ukoi, ostudzi „gorąc“ głowy. Gorąc powstałą na skutek wzajemnych zderzeń czterech szarych komórek z dużą prędkością. Dużą, bo pomieszczenie zamknięte co prawda, ale przestronne. (Imagine – tę część mojego listu spal, a właściwie s-e.pal bo jest już po Wyborach i gdyby to wymknęło się tajemnicy korespondencji, to ostatnie zdania mogły by być potraktowane jako nie tylko tendencyjne, ale tendencyjne względem leżących.)


Tak więc duszy jest potrzebny obszar gorszych samopoczuć. Niebezpieczna zaś jest „chandra wewnętrzna do użytku zewnętrznego“.


Nie bez powodu użyłem gdzieś wcześniej słowa „marketing“. Obserwuję bowiem zjawisko, które nazwałbym Handel Chandrą. Póki to odbywa się między dwiema osobami - to pół biedy. Można to uznać za gospodarkę typu wspólnota pierwotna. Czyli handlowanie nadwyżką. Ot - nałapał ktoś za dużo ryb i chce nadwyżkę wymienić na ciecierzycę. Zawsze można powiedzieć, że szaman pierwszego kontaktu zakazał mi jedzenia ryb. A cie-cierzycą nie obdaruję bo nie obrodziła latoś. Czy jesienioś. Czy coś.


Ale gospodarka, dawno już jest rynkowa. I handel chandrą jest prowadzony na dużą skalę. Największym straganem jest tu oczywiście telewizja. Tam trwa ciągła, wielokrotnie okazjonalna, wręcz wyprzedaż chandry. I produktów chandrogennych. Bo czymże jest innym jak nie pogonią za chandrogenem nastepujący rozwój jednej i tej samej informacji. Godz. 16.02 – liczba ofiar danego nieszczęścia – 472. 16.09 – liczba ofiar się nie zmienia ale komentator określa to jako „ponad 470“.


16.12 - ta sama liczba ofiar jest określona jako „prawie pięćset“. By o 16.20 – przy nie zmienionej liczbie ofiar – określić to jako „blisko pół tysiąca“. A w głosie tego ostatniego „infodawcy“ wyczuwa się dwa żale. Pierwszy to niewątpliwie ten ludzki – z powodu danego nieszczęścia. Ale jest i nutka drugiego żalu – tego, że oto jego komentatorski dyżur się kończy i prawdopodbnie komu innemu przypadnie obwieścić, że „ponad pół tysiąca“, a może nawet i „prawie tysiąc“. Straszny jestem, oj straszny – tak osądzając, czy nawet tak domniemając, względem bliźniego mego.


Ale to jego zachowanie to nie tylko mieszanina głupoty ze znacznym udziałem głupoty bezdennej, a obie w służbie pogoni za sensacją. To przejaw handlu chandrogenami. A gospodarka w owym handlu jakże rynkowa. Jakże prawu popytu i podaży podległa.

Tak że -

 

Nie martwią mnie drzewa bez liści

A ludzie

Co stoją jak drzewa

Bez – choćby, źdźbła sensu

Że już nie wspomnę o kiści

 

Czas, który już częściowo jest, ale i idzie zamierzam uznać za okres wzmożonej troski względem mojego o p t y m i z m u. Tak – posiadam.

Ale o tym – po tym.

 

 

                                                                           Andryou



Podziel się
oceń
20
4

komentarze (38) | dodaj komentarz

Andryou!

poniedziałek, 17 października 2011 11:58

 

 

 

 

 

 

SOPOT - Hotel  Chiński Zhong Hua

 

15 października 2011

 

 

Andryou!


Pięć lat temu wysłałeś do mnie pierwszy list. Bardzo mnie wzrusza ta nasza korespondencyjna stałość. Stałość niestałych korespondentów, jakimi obydwoje jesteśmy, to jest pewien wyczyn.

 

 

Pogoda co chwilę inna. Wyjechałam w słońcu, a w  strugach deszczu dojechałam do Tczewa, na spotkanie z uczniami. Dzisiaj nad morzem trochę słońca, zimno, wiatr. Ale dotarłam na koniec mola.

 


 

Znajomi i nieznajomi donoszą o pierwszych atakach przygnębienia bez powodu. Że za wcześnie ciemno i co robić, pytają. Żebym to ja wiedziała. I pomyśleć, że sześć lat temu wydawało mi się, że wiem. „Zwierciadło“ zadało mi wówczas pytanie: „Jak pani sobie radzi z chandrą?“ I ja odpowiedziałam tak:

 „ - Po pierwsze trzeba ustalić jaki to jest rodzaj chandry, bo chandra chandrze nierówna. Jeśli to jest chandra sytuacyjna, najczęściej wywołały ją trzy przyczyny:

a.) Los nam wyrządził krzywdę

b.) Ktoś nam wyrządził krzywdę

c.) My wyrządziliśmy komuś krzywdę

a) jeśli Los nam wyrządził krzywdę, trzeba po prostu, jak mawiał Edward Stachura “dać czasowi czas“. Jeśli on nie uleczy, nic nie uleczy. Nie pomoże motyka, jeśli rzecz dzieje się w słońcu, ani drabina, jeśli towarzyszy jej księżyc.   Z motyką na słońce i drabiną na księżyc próbował wyruszyć niejeden desperat     i zawsze wracał “na tarczy“. Jedyne co możemy zaproponować jako profilaktykę, to nie kusić losu. Bo on i bez tego dopada. Niełatwy jest los Losu.

 

 

b) jeśli wyrządził nam krzywdę ktoś, kogo i tak nie lubiliśmy, nie ceniliśmy i w ogóle działał nam na nerwy jak mało kto, próbujemy o tym jak najszybciej zapomnieć. Dla własnego dobra. Niech ten ktoś nie ma żadnej radości z wyrządzonej nam przykrości.


 

- jeśli wyrządził nam krzywdę ktoś kogo lubiliśmy, albo nawet kochaliśmy - płaczemy, rwiemy włosy z głowy, przeklinamy, pijemy, palimy, nie dajemy spać przyjaciołom, którym opowiadamy o naszym nieszczęściu... to musi potrwać. Jedynym ratunkiem dla nas jest albo przebaczyć, albo zapomnieć tego kogoś. Ja wiem, że łatwiej radzić, a trudniej zapomnieć. Mścić się nie ma sensu, bo to często obraca się przeciw nam.



 

c) Jeżeli my wyrządziliśmy komuś krzywdę, staramy się jak najszybciej przeprosić, udobruchać, zadośćuczynić. Nie wymigiwać się od odpowiedzialności za to, co się stało, nie zwalać na innych, tylko spojrzeć prawdzie w oczy. Inaczej będzie to nas męczyło bardziej, niż cokolwiek innego i nie da spokojnie żyć.


 

Jeżeli jest to chandra, która „przyczyny nie ma“, sprawa jest o wiele poważniejsza. Jest to tak zwana depresja, czyli weltszmerc, spleen, melancholia. Lekarze powiedzą, że to choroba endogenna, ale nie bardzo nas pocieszy znajomość tego uczonego określenia. Ani to że przed wami chorowało na nią wielu wybitnych poetów, malarzy, artystów, uczonych i w ogóle tych, którzy dokonali czegoś ważnego w życiu. Bo w czasie ciężkiej chandry wolelibyście nie należeć do grupy wybranych, byle móc wstać z łóżka z poczuciem sensu tej czynności, cieszyć się czymkolwiek, z radością witać nowy dzień. Jeśli taki mroczny stan trwa dłużej niż miesiąc, trzeba iść do doświadczonego lekarza. Za długo próbować sobie dawać radę samemu - nie da rady. Jeżeli jest to prawdziwa depresja.

Nie warto umierać tylko z tego powodu, że mamy kłopoty ze składem chemicznym swojego organizmu. W końcu jesteśmy dzielni i nie będzie serotonina pluła nam w twarz!“

 

 

A może Ty napisałbyś mi, jak sobie radzisz z chandrą? 

I może zrobiłbyś to zanim ten pies gończy nas wykończy?           

Imagine


PS: Jako mistrza mowy polskiej powinny ucieszyć Cię dwa nowe słowa, jakie poznałam dzięki młodemu człowiekowi, który tak wpisał się na blogu Franka: “bardzo fajna WCZYTKA i WPATRZKA“.


PS 2:

Zaczynam pisać piosenkę pt: "Słowa na wiatr". Mam już refren:

Porzucaj słowa na wiatr

Może ucichnie, ustanie?

Porzucaj słowa na wiatr

Kochanie.

_______________________________________________________________________


Podziel się
oceń
16
0

komentarze (36) | dodaj komentarz

Imagine,

poniedziałek, 10 października 2011 13:25

 

 

 

 

 

 

Imagine,

Oj tym razem to dopiero długo nie pisałem. Takiej zajętości to nie miałem od czasu szkoły podstawowej. Przez chwilę nawet rozluźniło mi się. Już miałem pisać do Ciebie, ale skonstatowałem, że otóż jest cisza wyborcza. A żyjemy przecież w kraju gdzie każde ludzkie zachowanie – prywatne nawet, a nawet intymne – może być aktem politycznym. Może być tak postrzeżone. I nieszczęście gotowe. Ale jak tylko umilkła cisza wyborcza – piszę. A myślałem ostatnio dużo o Człowieku. Człowieku w ogóle. I wymyśliłem, że ja – jego, tego Człowieka to lubię nawet. I szanuję. Równie nawet. Szanuję Go za to co On umie, co On może, co On chce, co czuje. Jeśli zaś On – Człowiek w ogóle – denerwuje mnie czasem, to denerwuje mnie jego Chełpliwość. Słowo już prawie nieznane. Bo chyba sam Człowiek w ogóle, zadbał o to by było mniej znane. Czasem idzie On w tym kierunku. Chełpi się bez opamiętania. Czasem to śmiesznie wygląda. Trochę tak, jakby stał przy świeżo wynalezionym kole. I perrorował, że może nie dziś, ale w przyszłym tygodniu planuje wynaleźć coś jeszcze bardziej kołowego. Bo też i On jest nieźle skołowany. Na karb tego skołowania składam właśnie tę Jego chełpliwość. Może nawet powinno się przyznawać doroczną statuetkę Złotego Chełpa. Poniżej zamieszczam pobieżnie rymowany utwór, który niechby opamiętywującym być próbował. Żeby uniknąć atmosfery posłanniczo-poradniczej kieruję go do Człowieka w ogóle, ale może ze szczegółowym uwzględnieniem samego siebie. Choćby po to by siebie z pojęcia „w ogóle“ – nie wykluczać.

 

Człowieku,

Mówisz, że wszystko zrobisz

I – zrobisz wszystko

Że umiesz wszystko

Tak,

że życie, wkrótce

zda nam się bajką

Tak ?

A,  to zrób – jajko

 

                                                                                             Andryou

 

P.S.

I tutaj już muszę kończyć

Bo Rzeczywistość

To może i pies

Ale dość gończy


Podziel się
oceń
16
3

komentarze (34) | dodaj komentarz

środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  1 831 090  

Polecamy



Książka "Jak trwoga to do bloga 2008/2009" jest wydaniem w formie książki drukowanej zapisów z blooga, jaki Magda Umer i Andrzej Poniedzielski prowadzą wspólnie od 2006 roku. Książka obejmuje okres dwóch lat 2008 i 2009. Jest to pierwsze wydanie w formie książkowej wpisów z tego okresu

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O moim bloogu

MAGDA UMER reżyser, scenarzystka, piosenkarka, aktorka, autorka recitali nie tylko własnych i widowisk poetyckich ANDRZEJ PONIEDZIELSKI poeta liryczny, konferansjer satyryczny

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1831090

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl