Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 641 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Andryou!

czwartek, 29 grudnia 2011 11:43

 

 

 

 

 

 

 

Pęcice Małe

 

 

28 -go grudnia 2011 roku.

 

Andryou!

 

Widziałam dzisiaj w Telewizji, jak udzielałeś wywiadu Alicji Resich- Modlińskiej. Ona pięknie mówiła o talencie i uwielbieniu publiczności, a Ty wyglądałeś jak szczęśliwy dziadek i przepełniony spokojem człowiek sukcesu. Przyznałeś, że miałeś wyjątkowo dobry rok. Że podjąłeś w sierpniu ważne decyzje, że z optymizmem patrzysz w przyszłość. Wydano nowe wiersze, piękny kalendarz, drugi tom naszego bibrzenia. Zrobiono Ci szereg interesujących portretów w nowym garniturze i eleganckim kapeluszu.

Miło Cię widzieć w takiej dobrej formie. Naprawdę.

Ja dużo pracuję. Teraz siedzę nad adaptacją „Pod mocnym aniołem“ Jerzego Pilcha.

Za kilka dni zaczynam próby. Premiera na wiosnę, w Polonii.


 

 

 

Dni ciepłe, wiosenne. Niebywały grudzień. U mnie wczoraj zakwitła magnolia!

Z całych świąt najbardziej zapamiętałam to, że przy jednym ze stołów biesiadnych ośmioletnia dziewczynka nazwała swojego przyrodniego brata – bratem przyrodniczym. Ładniej, prawda?

 

Bracie mój przyrodniczy. Kończy się kolejny rok. Może warto pomarzyć Na Zaś?

 

Moje Marzenia typu „OBY“ na rok 2012- ty:


1. Obyśmy tylko zdrowi byli.


2. Oby polityka nie kojarzyła się wyłącznie z walką na jakość jadu wypluwanej śliny.


3. Oby młodzi byli tak zdolni jak ci ze „Smuteczku“ Maćka Stuhra.


4. Oby powstawały tak kojące płyty jak „Sobremesa“ Ani Jopek.


5. Oby nie odchodzili od nas  jeden za drugim tak kochani ludzie, jak to miało miejsce w tym roku.


 

 

 

 

 

6. A jeśli już tak musi być, to oby rodziły się zupełnie nowe, zdrowe i cudne dzieci!



 

 

 

7. Oby przyszły wreszcie te Szwedy!



 

 

8. Obyśmy i my nie odeszli od siebie za daleko. I chociaż ciągle mam w uszach Twoje:

 „nie ma takiej dali, która nas oddali“,  to - (ponieważ chwilowo nie ma takiej bliży, która nas przybliży) - trochę jednak liczę NA ZAŚ.

 

 

Mężczyzno pełen wyrazów!


Spokoju słojów

Życzy kamień i mgła

- czyli Imagine i ja. 

 


 

Ps:

Może „Na Zaś“ to jest po prostu forpoczta ZAŚwiatów?

A tam to już na pewno umówimy się na szereg bibrzeń.

Na przykład.

Całuję Cię, bo to już ostatni list jaki do Ciebie wysyłam. Ciąg dalszy nie nastąpi.



Podziel się
oceń
83
26

komentarze (237) | dodaj komentarz

A!

wtorek, 15 listopada 2011 10:33

 

 

 

 

 

 

Dolina Chevreuse pod Paryżem, 15 listopada 2011 roku.

 

A!

A ja ciągle w drodze:

Wsola

Lubin

Malbork

Paryż

Azaliż można tak? Azaliż?

 

(azaliż - dawne azali z partykułą wzmacniającą – czyż?)

 

Okazuje się że można i wtedy ma się złudzenie, że listopad mija szybciej.

Mieszkam teraz w siedemnastowiecznym domu u cudownych gospodarzy Joanny i Tomka. Tomek zawiózł mnie wczoraj do siedziby Instytutu Literackiego w Maisons Laffitte. Czy ja kiedykolwiek śmiałam marzyć o tym, aby znaleźć się TAM? Nie śmiałam. Do teraz przecieram oczy ze zdumienia, czy to przypadkiem nie był sen.

Ale nie był, bo przecież mam zdjęcia:

 

 

 

 

 

 

 

Teraz, w Instytucie, dba się o to, aby cały dorobek zachować dla następnych pokoleń. To o panu Jerzym napisała Agnieszka:

PRZYWILEJEM TAKICH JAK PAN

JEST MIEJSCE W HISTORII

I WIECZNY SZACUNEK

I ZAZNA PAN TEGO.

 

A Czesław Miłosz powiedzial po Jego śmierci, że był busolą moralną

i intelektualną. Wielkim zaszczytem było dla mnie wczoraj, móc zapalić  światełko na Jego grobie.

 

 

I przypomniało mi się, że Małgosia BO, opowiedziała niedawno taką historię:

1- go listopada na Cmentarzu Ewangelickim szła za małym chłopcem, który dopiero co nauczył się czytać i z dumą odczytywał wszystkie napisy na nagrobkach. W pewnym momencie zapytał rodziców?

- a  to  ś.p. to chyba znaczy, że ten ktoś śpi, tak?

 

Na tym samym malutkim cmentarzu, parę kroków od Ich ostatniego mieszkania „śpią“ jeszcze inni mieszkańcy TEGO DOMU - pan Henryk Giedroyć, Zofia i Zygmunt Hertzowie i Józef Czapski.

Co to był za dzień! Nadbagaż przeżyć.

A dzisiaj wybieramy się z Tomkiem do Dzielnicy Łacińskiej, przyjrzeć się ulicom i ludziom, którzy jeszcze nie śpią.

 

Imagine 

 

I może jeszcze Ci dopiszę

Że Coraz głośniej słyszę

Ciszę.



Podziel się
oceń
52
11

komentarze (124) | dodaj komentarz

Andryou!

poniedziałek, 17 października 2011 11:58

 

 

 

 

 

 

SOPOT - Hotel  Chiński Zhong Hua

 

15 października 2011

 

 

Andryou!


Pięć lat temu wysłałeś do mnie pierwszy list. Bardzo mnie wzrusza ta nasza korespondencyjna stałość. Stałość niestałych korespondentów, jakimi obydwoje jesteśmy, to jest pewien wyczyn.

 

 

Pogoda co chwilę inna. Wyjechałam w słońcu, a w  strugach deszczu dojechałam do Tczewa, na spotkanie z uczniami. Dzisiaj nad morzem trochę słońca, zimno, wiatr. Ale dotarłam na koniec mola.

 


 

Znajomi i nieznajomi donoszą o pierwszych atakach przygnębienia bez powodu. Że za wcześnie ciemno i co robić, pytają. Żebym to ja wiedziała. I pomyśleć, że sześć lat temu wydawało mi się, że wiem. „Zwierciadło“ zadało mi wówczas pytanie: „Jak pani sobie radzi z chandrą?“ I ja odpowiedziałam tak:

 „ - Po pierwsze trzeba ustalić jaki to jest rodzaj chandry, bo chandra chandrze nierówna. Jeśli to jest chandra sytuacyjna, najczęściej wywołały ją trzy przyczyny:

a.) Los nam wyrządził krzywdę

b.) Ktoś nam wyrządził krzywdę

c.) My wyrządziliśmy komuś krzywdę

a) jeśli Los nam wyrządził krzywdę, trzeba po prostu, jak mawiał Edward Stachura “dać czasowi czas“. Jeśli on nie uleczy, nic nie uleczy. Nie pomoże motyka, jeśli rzecz dzieje się w słońcu, ani drabina, jeśli towarzyszy jej księżyc.   Z motyką na słońce i drabiną na księżyc próbował wyruszyć niejeden desperat     i zawsze wracał “na tarczy“. Jedyne co możemy zaproponować jako profilaktykę, to nie kusić losu. Bo on i bez tego dopada. Niełatwy jest los Losu.

 

 

b) jeśli wyrządził nam krzywdę ktoś, kogo i tak nie lubiliśmy, nie ceniliśmy i w ogóle działał nam na nerwy jak mało kto, próbujemy o tym jak najszybciej zapomnieć. Dla własnego dobra. Niech ten ktoś nie ma żadnej radości z wyrządzonej nam przykrości.


 

- jeśli wyrządził nam krzywdę ktoś kogo lubiliśmy, albo nawet kochaliśmy - płaczemy, rwiemy włosy z głowy, przeklinamy, pijemy, palimy, nie dajemy spać przyjaciołom, którym opowiadamy o naszym nieszczęściu... to musi potrwać. Jedynym ratunkiem dla nas jest albo przebaczyć, albo zapomnieć tego kogoś. Ja wiem, że łatwiej radzić, a trudniej zapomnieć. Mścić się nie ma sensu, bo to często obraca się przeciw nam.



 

c) Jeżeli my wyrządziliśmy komuś krzywdę, staramy się jak najszybciej przeprosić, udobruchać, zadośćuczynić. Nie wymigiwać się od odpowiedzialności za to, co się stało, nie zwalać na innych, tylko spojrzeć prawdzie w oczy. Inaczej będzie to nas męczyło bardziej, niż cokolwiek innego i nie da spokojnie żyć.


 

Jeżeli jest to chandra, która „przyczyny nie ma“, sprawa jest o wiele poważniejsza. Jest to tak zwana depresja, czyli weltszmerc, spleen, melancholia. Lekarze powiedzą, że to choroba endogenna, ale nie bardzo nas pocieszy znajomość tego uczonego określenia. Ani to że przed wami chorowało na nią wielu wybitnych poetów, malarzy, artystów, uczonych i w ogóle tych, którzy dokonali czegoś ważnego w życiu. Bo w czasie ciężkiej chandry wolelibyście nie należeć do grupy wybranych, byle móc wstać z łóżka z poczuciem sensu tej czynności, cieszyć się czymkolwiek, z radością witać nowy dzień. Jeśli taki mroczny stan trwa dłużej niż miesiąc, trzeba iść do doświadczonego lekarza. Za długo próbować sobie dawać radę samemu - nie da rady. Jeżeli jest to prawdziwa depresja.

Nie warto umierać tylko z tego powodu, że mamy kłopoty ze składem chemicznym swojego organizmu. W końcu jesteśmy dzielni i nie będzie serotonina pluła nam w twarz!“

 

 

A może Ty napisałbyś mi, jak sobie radzisz z chandrą? 

I może zrobiłbyś to zanim ten pies gończy nas wykończy?           

Imagine


PS: Jako mistrza mowy polskiej powinny ucieszyć Cię dwa nowe słowa, jakie poznałam dzięki młodemu człowiekowi, który tak wpisał się na blogu Franka: “bardzo fajna WCZYTKA i WPATRZKA“.


PS 2:

Zaczynam pisać piosenkę pt: "Słowa na wiatr". Mam już refren:

Porzucaj słowa na wiatr

Może ucichnie, ustanie?

Porzucaj słowa na wiatr

Kochanie.

_______________________________________________________________________


Podziel się
oceń
16
0

komentarze (36) | dodaj komentarz

środa, 20 września 2017

Licznik odwiedzin:  1 831 109  

Polecamy



Książka "Jak trwoga to do bloga 2008/2009" jest wydaniem w formie książki drukowanej zapisów z blooga, jaki Magda Umer i Andrzej Poniedzielski prowadzą wspólnie od 2006 roku. Książka obejmuje okres dwóch lat 2008 i 2009. Jest to pierwsze wydanie w formie książkowej wpisów z tego okresu

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O moim bloogu

MAGDA UMER reżyser, scenarzystka, piosenkarka, aktorka, autorka recitali nie tylko własnych i widowisk poetyckich ANDRZEJ PONIEDZIELSKI poeta liryczny, konferansjer satyryczny

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1831109

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl