Bloog Wirtualna Polska
Są 1 253 802 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Imagine,

środa, 07 grudnia 2011 12:18

 

 

 

 

 

 

 

 

Imagine,

 

 

W taki czas, kiedy jesień

Gdy w krąg pochlip przed-zimny się niesie

Kiedy pachnie w naturze przestojem,

Człowiek

siada nad swojem przekrojem

Nad przekrojem poprzecznym

tym, co błyska drzewu po ścięciu

nie kojarzy się dobrze

bo też trochę to jak - próbny pogrzeb

 

Siedzi człowiek nad swojem przekrojem

- współśrodkowych kręgów struktura

- ładne, ładne to nawet

sentymentalna bzdura (?)

Spirala ciemno-jasności

Kręgi na wodzie życia,

w którą był plusnął kamyk

losu

albo miłości

 

Siedzi człowiek nad swojem przekrojem

Myśli - tak krok po kroku

tak rok po roku

słój za słojem

ot obrastałem tym, co moje

Moje???

 

No chyba nie ten słój!

- ten to na pewno nie jest mój!...(?)

Słoje zaniechań i się-nie-chceń

Te półpełności, ćwierć-spokoje

I poszarpane

I

Ukojeń

Słoje

 

Siedzi człowiek nad swojem przekrojem

I podobnie jak Pan

Niebieski Leśniczy

- nie musi słojów tych liczyć

 

Siedzi człowiek nad swojem przekrojem

Z tego żniwa przeżywań

takiej wiedzy ma kiść:

Drzewo, piękne czy marne,

raczej jest stacjonarne

a on?  musi się nosić (i znosić)

musi iść

iść

i iść.

 

Takie oto wynurzenie przypomniało mi się w ten jesienno-zimowy czas. I -

 

Oczywiście –

                      -  nadal się zajmuję Iściem

iście mgliście się rysuje Iścia cel

czasem bywa doń podobna

kartki biel

Mgła – ta da

Że nieważny zda się przekrój

Że się patrzy po pokroju

Może - cel

To ta

Właśnie - mgła

Mgła spokoju

 

 

                                                                                  Andryou


Podziel się
oceń
54
11

komentarze (83) | dodaj komentarz

Imagine,

środa, 02 listopada 2011 13:23

 

 

 

 

 

 

 

 

Imagine,

 

Chandra – powiadasz. Ja w ogóle za tym słowem nie przepadam. A nawet nie lubię go. Denerwuje mnie. Wydaje mi się obce, powołane do życia w celach marketingowych. Podobnie jest z wszystkimi zastępnikami, czy mówiąc z naukowa – synonimami słowa „chandra“. Jest ich wiele, ale z powodu zasygnalizowanego powyżej zdenerwowania nie wymieniam ich. Zostańmy przy owym „chandra“. Chandra dzieli się moim zdaniem na „chandrę wewnętrzną“ i „chandrę wewnętrzną do użytku zewnętrznego“. Ta pierwsza jest absolutnie bezpieczna. Jest, czy raczej bywa, immanentną częścią nas samych. Jest potrzebna, a nawet konieczna – jako punkt odniesienia. Na, z dawna przecież oczekiwany wypadek – gdy radość jakaś nas nawiedzi, czy zasłyszane szczęście. Dusza, mimo, że taka niby duchowa, też ma swoją Fizykę. A we Fizyce, każdej - dążenie do równowagi to jest aksjomat. I jedyne tej Fizyki zajęcie. Dusza pozbawiona obszarów gorszego samopoczucia byłaby kulawa. Przykłady „dusz kulawych“ są. Dokoła. Poznać je po uśmiechu od-ucha-do-usznym i oczach tęskniących za cieniem wiedzy na jakikolwiek temat. Cieniem, który ukoi, ostudzi „gorąc“ głowy. Gorąc powstałą na skutek wzajemnych zderzeń czterech szarych komórek z dużą prędkością. Dużą, bo pomieszczenie zamknięte co prawda, ale przestronne. (Imagine – tę część mojego listu spal, a właściwie s-e.pal bo jest już po Wyborach i gdyby to wymknęło się tajemnicy korespondencji, to ostatnie zdania mogły by być potraktowane jako nie tylko tendencyjne, ale tendencyjne względem leżących.)


Tak więc duszy jest potrzebny obszar gorszych samopoczuć. Niebezpieczna zaś jest „chandra wewnętrzna do użytku zewnętrznego“.


Nie bez powodu użyłem gdzieś wcześniej słowa „marketing“. Obserwuję bowiem zjawisko, które nazwałbym Handel Chandrą. Póki to odbywa się między dwiema osobami - to pół biedy. Można to uznać za gospodarkę typu wspólnota pierwotna. Czyli handlowanie nadwyżką. Ot - nałapał ktoś za dużo ryb i chce nadwyżkę wymienić na ciecierzycę. Zawsze można powiedzieć, że szaman pierwszego kontaktu zakazał mi jedzenia ryb. A cie-cierzycą nie obdaruję bo nie obrodziła latoś. Czy jesienioś. Czy coś.


Ale gospodarka, dawno już jest rynkowa. I handel chandrą jest prowadzony na dużą skalę. Największym straganem jest tu oczywiście telewizja. Tam trwa ciągła, wielokrotnie okazjonalna, wręcz wyprzedaż chandry. I produktów chandrogennych. Bo czymże jest innym jak nie pogonią za chandrogenem nastepujący rozwój jednej i tej samej informacji. Godz. 16.02 – liczba ofiar danego nieszczęścia – 472. 16.09 – liczba ofiar się nie zmienia ale komentator określa to jako „ponad 470“.


16.12 - ta sama liczba ofiar jest określona jako „prawie pięćset“. By o 16.20 – przy nie zmienionej liczbie ofiar – określić to jako „blisko pół tysiąca“. A w głosie tego ostatniego „infodawcy“ wyczuwa się dwa żale. Pierwszy to niewątpliwie ten ludzki – z powodu danego nieszczęścia. Ale jest i nutka drugiego żalu – tego, że oto jego komentatorski dyżur się kończy i prawdopodbnie komu innemu przypadnie obwieścić, że „ponad pół tysiąca“, a może nawet i „prawie tysiąc“. Straszny jestem, oj straszny – tak osądzając, czy nawet tak domniemając, względem bliźniego mego.


Ale to jego zachowanie to nie tylko mieszanina głupoty ze znacznym udziałem głupoty bezdennej, a obie w służbie pogoni za sensacją. To przejaw handlu chandrogenami. A gospodarka w owym handlu jakże rynkowa. Jakże prawu popytu i podaży podległa.

Tak że -

 

Nie martwią mnie drzewa bez liści

A ludzie

Co stoją jak drzewa

Bez – choćby, źdźbła sensu

Że już nie wspomnę o kiści

 

Czas, który już częściowo jest, ale i idzie zamierzam uznać za okres wzmożonej troski względem mojego o p t y m i z m u. Tak – posiadam.

Ale o tym – po tym.

 

 

                                                                           Andryou



Podziel się
oceń
20
4

komentarze (38) | dodaj komentarz

Imagine,

poniedziałek, 10 października 2011 13:25

 

 

 

 

 

 

Imagine,

Oj tym razem to dopiero długo nie pisałem. Takiej zajętości to nie miałem od czasu szkoły podstawowej. Przez chwilę nawet rozluźniło mi się. Już miałem pisać do Ciebie, ale skonstatowałem, że otóż jest cisza wyborcza. A żyjemy przecież w kraju gdzie każde ludzkie zachowanie – prywatne nawet, a nawet intymne – może być aktem politycznym. Może być tak postrzeżone. I nieszczęście gotowe. Ale jak tylko umilkła cisza wyborcza – piszę. A myślałem ostatnio dużo o Człowieku. Człowieku w ogóle. I wymyśliłem, że ja – jego, tego Człowieka to lubię nawet. I szanuję. Równie nawet. Szanuję Go za to co On umie, co On może, co On chce, co czuje. Jeśli zaś On – Człowiek w ogóle – denerwuje mnie czasem, to denerwuje mnie jego Chełpliwość. Słowo już prawie nieznane. Bo chyba sam Człowiek w ogóle, zadbał o to by było mniej znane. Czasem idzie On w tym kierunku. Chełpi się bez opamiętania. Czasem to śmiesznie wygląda. Trochę tak, jakby stał przy świeżo wynalezionym kole. I perrorował, że może nie dziś, ale w przyszłym tygodniu planuje wynaleźć coś jeszcze bardziej kołowego. Bo też i On jest nieźle skołowany. Na karb tego skołowania składam właśnie tę Jego chełpliwość. Może nawet powinno się przyznawać doroczną statuetkę Złotego Chełpa. Poniżej zamieszczam pobieżnie rymowany utwór, który niechby opamiętywującym być próbował. Żeby uniknąć atmosfery posłanniczo-poradniczej kieruję go do Człowieka w ogóle, ale może ze szczegółowym uwzględnieniem samego siebie. Choćby po to by siebie z pojęcia „w ogóle“ – nie wykluczać.

 

Człowieku,

Mówisz, że wszystko zrobisz

I – zrobisz wszystko

Że umiesz wszystko

Tak,

że życie, wkrótce

zda nam się bajką

Tak ?

A,  to zrób – jajko

 

                                                                                             Andryou

 

P.S.

I tutaj już muszę kończyć

Bo Rzeczywistość

To może i pies

Ale dość gończy


Podziel się
oceń
16
3

komentarze (34) | dodaj komentarz

sobota, 24 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  1 794 959  

Polecamy



Książka "Jak trwoga to do bloga 2008/2009" jest wydaniem w formie książki drukowanej zapisów z blooga, jaki Magda Umer i Andrzej Poniedzielski prowadzą wspólnie od 2006 roku. Książka obejmuje okres dwóch lat 2008 i 2009. Jest to pierwsze wydanie w formie książkowej wpisów z tego okresu

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O moim bloogu

MAGDA UMER reżyser, scenarzystka, piosenkarka, aktorka, autorka recitali nie tylko własnych i widowisk poetyckich ANDRZEJ PONIEDZIELSKI poeta liryczny, konferansjer satyryczny

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1794959

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl